Natura uzdrawia. Natura leczy i koi. Spójrzmy chociaż na biedronkę na liściu kwiatka czy wróbelka ze źdźbłem trawy w dziobie, spadającą gwiazdę, pomarańczowe i żółte liście lecące z drzew, promienie słońca ogrzewające nasze ciało, odgłos strumienia wody w rzece. Taka natura potrafi wydostać człowieka z głębin nerwicy, depresji, apatii. Taki na przyład motylek siadający nam na dłoni potrafi skruszyć lód z naszych serc.

Medytacja natury, a więc poświęcenie jej – i tylko jej – swojego umysłu nawet na pięć minut może podwyższyć nasze endorfiny do tego stopnia, że energii tej wystarczy nam na kolejny miesiąc.

Dzika natura może nas nauczyć siły, bo dzika natura zawsze zwycięża. Pory roku są kolejnymi szansami dawanymi nam od niej. I tak na przykład razem z wiosną śpieszy nowe życie, nowe możliwości, kolejne próby, nad naszymi głowami zaczyna pojawiać się błękitne niebo. Najważniejsze jednak byśmy nie przestawali szukać w sobie tej dzikiej natury, twórczych dróg, samotności w lesie czy nad strumykiem wody, czasu na bycie a nie bywanie. Trzeba trwać, tak jak trwa natura, bo jak to w naturze bywa po każdej wichurze przychodzi spokojne niebo, po każdej burzy wstaje słońce, a po zimie zawsze nadchodzi wiosna.

Trwaj i szukaj. Rób swoje, aż odnajdziesz swoją drogę.