Każdy z nas się czegoś boi, ale tylko cząstka z nas pomimo strachu rusza do walki ze swoim strachem, lękiem, obawami, konfrontacjami. Jak oni to robią? Jak przezwyciężyć strach?

O emocji zwanej strachem pisze dla nas specjalista z zakresu rozwoju duchowego, wiedźma,  Isztar Inanna.

Każdy człowiek jest generatorem emocji. Tak biologicznie jesteśmy stworzeni, że posiadamy ciało, świadomość, uczucia i emocje.

Uczucia i emocje moim zdaniem to nie to samo- choć zdania są podzielone. Musimy sobie wyjaśnić schemat działania. Mianowicie, Kasia kocha Jasia – jest to uczucie – miłość. Temu uczuciu towarzyszą emocje, składające się na pojęcie miłości, czyli na przykład: empatia, euforia, radość.

Oczywiście powszechnie oraz z autopsji wiemy, że istnieją także negatywne emocje, takie jak wspomniany w temacie artykułu STRACH.

Opiszę Wam więc ten strach, jako guziczek w naszym organizmie, powodujący szereg reakcji, a co za tym idzie zachowań i oddziaływań na ludzi dookoła nas oraz oddziaływania na naszą rzeczywistość, w której żyjemy, czyli zwyczajnie mówiąc, na naszą przyszłość.

Jaki jest strach każdy wie. Niekomfortowe odczucie wewnętrzne, wszystko drży, powoduje „paraliż” do działania lub też zupełnie odwrotnie – kumuluje w nas wszystkie resztki sił, powodując, że nagle jesteśmy nad wyraz odważni. No właśnie, „nad wyraz”, dlatego że może to być odwaga bez trzeźwego myślenia, co za tym idzie możemy zagrażać swojemu życiu i zdrowiu – zupełnie niepotrzebnie.

I jedno, i drugie nie jest złe – lub jedno i drugie jest dobre – ponieważ w tym przypadku wszystko zależy od sytuacji. Kiedy pali się nam dom, a jest w nim rzecz, na której nam zależy (np. sztabka złota) i decydujemy się na powrót do palącego się domu, z walącym się dachem, wtedy działamy raczej  irracjonalnie. Ale jeżeli jesteśmy świadkiem wypadku samochodowego, w którym bierze udział ktoś bliski dla nas, a my w związku z tym łapiemy szybko za telefon i biegniemy ratować poszkodowanego, po drodze ubierając się w kamizelkę ostrzegawczą, łapiąc gaśnicę i w locie rozkładając trójkąt ostrzegawczy, to już jest znak, że strach działa na nas motywująco.

Swoją drogą, są ludzie którzy większość życia żyją na krawędzi ponieważ motywuje ich to do działania – jest na nich jakaś nazwa? – a kiedy nic się nie dzieje, co może powodować strach, to jest to dla nich trudne, nudne, nierozwijające. Szukają więc podwyższenia adrenaliny, ale na swój sposób, bo są w stanie określić jaki poziom strachu, stresu chcą sobie zafundować, np. skok na bungie lub skok spadochronowy z samolotu, niebezpieczna praca, a nawet spożycie z natury trującej żywności (mam na myśli np trujące grzyby- amanita muscaria na przykład) z oczekiwaniem na „czy tym razem się uda?”.

O ile takie traktowanie strachu jako motywacji jest czasem mało rozsądne, o tyle jednak napędza nas do życia, działania i w rezultacie rozwijamy się, osiągamy więcej. Sytuacja się zmienia na niekorzyść, gdy strach jest tak ogromny, że chowamy się jak myszka w kącie i czekamy aż niebezpieczeństwo minie, nie mając z tego żadnych korzyści. Nie możemy nic zrobić, nic. Nasza energetyka jest tak zdominowana przez strach, że nie możemy się ruszyć. Zostajemy w cieplutkiej wygodnej pozycji, bo „tak jest dobrze” – wydaje nam się, „przecież było dobrze cały czas, czemu teraz miałoby być inaczej?”. Myślisz, że przeczekasz wzmożone uczucie strachu, to przecież tylko jakaś dłuższa chwila, a później wszystko wróci DO NORMY. No właśnie. „Do normy”. A czy w tej normie jest Ci tak naprawdę dobrze? Ludzie są przekonani że to co znane, jest najlepsze. A skąd ta pewność?  Skąd pewność, że jeżeli złamiesz swój strach, zrobisz krok do przodu będzie to dla Ciebie gorsze? Od zawsze wiadomo, że coś kosztem czegoś. Coś za coś. Więc jeżeli sytuacja życiowa, sytuacja w pracy, szkole czy domu, zaczyna być dla Ciebie głazem, przygniata Twoje jestestwo, nie możesz czuć się sobą, dlaczego nie miałbyś tego zmienić? Nie trzeba oczywiście popadać w skrajności, nie musimy od razu rzucać roboty, wyprowadzać się z domu. Wystarczy przedstawić swoje przekonania i się dogadać. Jeżeli tylko jest na to szansa, okaże się to dla Was wybawieniem i poczujecie się lżej, już nie wspomnę o tym, że będziecie się zastanawiać dlaczego tak długo zwlekaliście.

W sytuacjach, które nie pozwalają się na dogadywanie się, pozostaje zastanowić się nad kolejnym rozwiązaniem, dzięki któremu po prostu nabierzemy dla siebie szacunku, powodując, że Twoje wewnętrzne JA będzie żyło w zgodzie ze światem zewnętrznym.

 

Ludzie w dzisiejszych czasach żyją życiem „zewnętrznym”. Wszystko kręci się wokół telewizji, Internetu. W tych właśnie „pudełkach” szukamy porad gdzie kupić sobie fajnego, w co ubrać się do pracy, jaki gadżet mieć i jaki telefon jest teraz najfajniejszy, o! i jak fajnie mieszkać tam albo tam, a na wakacje tu bo tu modnie i Kasia i Jolka mówiły, że super.  Ach, i ten strach przed wstydem, kiedy ktoś zapyta gdzie byłeś na wakacjach a Ty musisz kłamać, że tam tam i siam. Czemu? Dlaczego?! Skoro spędziłeś wakacje w domu, dlaczego tego nie powiesz? Strach przed brakiem akceptacji? Strach przed wyśmianiem, bo zrobiło się coś innego niż inni? Bzdura!

(a w gruncie rzeczy- wakacje w domu i ukrywanie się pod stertą książek/filmów lub zajmowanie się sobą też jest spoko! W końcu to Twoje wakacje )

 

Kochani. Nie żyjemy sobą. Dlatego kieruje nami strach. A to najgorsza, podkreślam NAJGORSZA, wibracja, jaką możemy zafundować naszemu organizmowi i psychice. Naturalnie głównie chodzi o ten strach, który paraliżuje. Moi Drodzy, zawierzcie swoim uczuciom, wsłuchajcie się w siebie, poczujcie siebie. Myśl o tym, że będąc sobą, żyjąc naprawdę w zgodzie z sobą, spowoduje w Was szacunek do swoich uczuć, zawierzenie swoim przekonaniom mimo, że często będą tak różne od tego, co narzuca Wam świat, który jest kontrolowany, manipulowany. Wyłamcie się z tych systemów iluzjonistycznej „poprawności”. Dzięki temu wasze wibracje wejdą na wyższy poziom, będziecie wiedzieli, że możecie sobie ufać. Poczujecie szczęście, ale nie kupione, nie obejrzane, nie pokazane, nie narysowane. Poczujecie wewnętrzne szczęście, jeżeli tylko wykażecie się odrobiną odwagi, aby stawić czoła strachowi. Możecie zacząć od czegokolwiek np. określenie, że sposób w który zwraca się do Was współpracownik bądź koleżanka ze szkoły Wam nie odpowiada bądź to co podał kelner Ci na talerzu w restauracji nie jest tym, czego oczekiwałeś, a może zwrócenie uwagi fryzjera na to, że myje Ci głowę zimną wodą. Mówicie prawdę, pamiętajcie, że szacunek buduje się w sobie, a dopiero wtedy inni dostrzegają go w nas. Gdy Ty pokochasz siebie – a miłość jest okazaniem najwyższego szacunku – inni będą w stanie spojrzeć na Ciebie Twoimi szczęśliwymi, pełnymi dumy oczami.

Jeszcze mała wskazówka, otóż jak zrozumieć oddziaływanie świata na nas? Dużo myślimy. Nie podejrzewamy nawet, że myśli, które mamy w głowie, mogą być nie nasze. Tak, tak, mamy tak „ciężką” głowę, ponieważ sobie na to pozwalamy! Nieświadomie dopuszczamy do siebie, często przed samym snem, myśli o Pani w sklepie, która kłóciła się z ekspedientką, o wiadomościach ukazujących kłócących się polityków, płaczącego ojca czy pobite dziecko, informacje z radia o olejnym wypadku na autostradzie, w którym zginęły trzy osoby.  Jeżeli zbierzemy wszystkie myśli w całość, to jedynie około 30% z nich jest naszych własnym tworem. I sęk w tym, by nauczyć się w porę odrzucić to, co nie swoje, to co pochodzi z zewnątrz i nie jest dla nas dobre, przez co tracimy energię, gdyż w naszych głowach mechanicznie znowu wzrasta uczucie strachu (mówiąc wprost, również chodzi o tego rodzaju wpływ najbliższych-choć tutaj trzeba wykazać się taktem, przecież nie chcemy być złośliwi-a! I prawda to nie złośliwość). I zamiast poić się tym uczuciem, moi Mili, lepiej zrozumieć, ze strach ma tylko duże oczy i jest tylko emocja, która jesteśmy w stanie manipulować, wyrzucać ja z siebie, ze swojego życia, a na jej miejsce wstawiać chociażby zadowolenie z ugotowanego pysznego domowego obiadu czy … napisanego artykułu;-)

Trzymam za Was kciuki!

Wasza Inanna

Facebook: Wiedźma Inanna