Mało tego, że twoje życie domowe było przykre, to jeszcze miało ono wpływ również na to, co działo się w szkole. Jak ci szło w szkole?

W zależności od inteligencji i tego, jak sprytnie nauczyłeś się manipulować, mogłeś mieć określony wpływ na swoje postępy w szkole. Mogłeś mieć dobre wyniki z jakiegoś przedmiotu w jednym semestrze, a złe w następnym, aż w końcu zupełnie się zaniedbywałeś. Lub „prześlizgiwałeś się”, a może próbowałeś załatwiać swoje sprawy przez zastraszanie innych.

Niestety, przejmowałeś wiele cech swojego rodzica alkoholika. Ludzie zachowują się tak, jak się tego nauczyli – czy im się to podoba czy nie, czy tego chcą czy nie. Alkoholicy nie chcą podejmować odpowiedzialności za swoje postępowanie. Czy tak było też z tobą?

Wysoce manipulacyjne zachowania alkoholika przy­noszą chwilowe owoce w postaci osiągania celów, które alkoholikowi wydają się pożądane. Ale manipulacje nie udają się bez końca; ludzie przestają dawać się oszukiwać i alkoholik wpada w kłopoty. To samo dotyczy również dziecka alkoholika. Do czasu takie zachowanie uchodzi mu płazem. Mając fałszywe poczucie własnej mocy, właściwie nie wie, co w niego ugodziło, gdy wreszcie znajdzie się w kłopotach.

Innym problemem w szkole była niezdolność koncen­tracji. Często twoje myśli wędrowały w świat fantazji, który tworzyłaś, aby uczynić życie znośnym, lub zamartwiałaś się. Co się ze mną stanie? Czy wszystko będzie dobrze? Co zastanę, kiedy wrócę do domu? Mogłaś mieć kłopoty, ponieważ gapiłaś się w okno.

Zwłaszcza jeśli nie spałaś całą noc, nasłuchując jak twoi rodzice krzyczą i wyzywają się nawzajem. Jak miałaś się skoncentrować w szkole, jeśli źle spałaś w nocy. I jakie to w ogóle miało znaczenie? Było tak źle. Kogo to naprawdę obchodziło?

Kogo w ogóle interesowało czy radzisz sobie dobrze czy kiepsko? Jeżeli uczyłaś się dobrze, to i tak było to za mało. Jeżeli słabo, krzyczano na ciebie. Ale to mijało, nikt naprawdę nie zwracał na to uwagi. Kiedy potrzebowałaś pomocy, wiedziałaś, że nie warto o nią prosić. Może ktoś ci obiecywał, ale nikt nie miał czasu pomóc. Więc było ci żal samej siebie.

Nauczyłeś się ukrywać swoje uczucia, może nawet nie przyznając się do nich przed samym sobą. Tak więc szkoła, która mogła być niebem, stała się rodzajem piekła. Po jakimś czasie mogło się zdarzyć, że coś przeskrobałeś albo przestałeś chodzić do szkoły. A może, a może, ktoś z tego powodu zwróci na ciebie uwagę? Jeśli będziesz miał kłopoty, może ktoś zmusi cię do powiedzenia całej prawdy.

Wiedziałeś, że jeśli się wycofasz zostaniesz sam, ponieważ jesteś spokojny i nikomu nie sprawiasz kłopotów. Im bardziej się wycofywałeś, tym bardziej czułeś się osamotniony i tym trudniej było zacząć zachowywać się inaczej. Granie roli klasowego klowna – rozrywka mile widziana przez uczniów, jeśli nie przez nauczyciela – pomagało na jakiś czas. W ten sposób zwracałeś na siebie uwagę, co prawda nie tego rodzaju, o jaki ci chodziło, ale przynajmniej cię dostrzegano.

Ale jeżeli przestałeś chodzić do szkoły, jeśli wpadłeś w naprawdę poważne tarapaty, ktoś z pewnością zwrócił na to uwagę. Wołałeś o pomoc w jedyny znany ci sposób. Później zostałeś ukarany, ale przynajmniej zostałeś zauważony. Więc tak to było ze szkołą. Była po prostu dodatkową karą, miejscem, którym musiałeś być. Jeżeli dobrze trafiłeś, stanowiła niewielką ulgę. Lecz zasadniczo była czymś, przez co trzeba było przejść.