Pamiętasz, jak było w domu? Potrafisz przywołać w pamięci jak wyglądał, ale czy pamiętasz, jak się w nim czułeś? Czego się spodziewałeś, kiedy wchodziłeś do środka? Miałeś nadzieję, że wszystko będzie w porządku, lecz nigdy nie byłeś tego pewien. Pewne było jedynie to, że nigdy nie wiedziałeś, co zastaniesz, ani co się wydarzy. I bez względu na to, ile razy się poprzednio sparzyłeś, za każdym razem kiedy stawałeś w drzwiach, zawsze czułeś się zaskoczony.

Jeżeli alkoholikiem był twój ojciec, to czasami bywał kochający i serdeczny. Był takim ojcem, jakiego zawsze chciałeś mieć: troskliwy, zainteresowany, zaangażowany, obiecywał wszystko, czego dziecko może pragnąć. Wiedziałeś także, że cię kocha.

Ale czasami taki nie był. To było wtedy, kiedy był pijany. Kiedy w ogóle nie wracał do domu, martwiłeś się i czekałeś. W domu bywał nieprzytomny, urządzał bijatyki z matką, czasami nawet zamierzał się na ciebie, co naprawdę było przerażające. Czasami wkraczałeś pomiędzy rodziców, próbując utrzymać spokój w rodzinie. Nie wiedząc nigdy, co się wydarzy, zawsze czułeś się jakoś rozpaczliwie. Wtedy pijany ojciec zapominał też o wszystkich wczorajszych obietnicach. Czułeś się dziwnie, ponieważ wiedziałeś, że wierzył w to, co obiecywał. Myślałeś: „Dlaczego nigdy się tak nie dzieje? Dlaczego on nigdy nie robi tego, co obiecuje? To naprawdę nie jest w porządku”.

I była jeszcze twoja matka. Tak jakoś dziwnie, nawet ze wszystkimi jego problemami, mogłeś woleć ojca. Ponieważ ona była gderliwa i rozdrażniona, zachowywała się tak, jakby na swoich barkach dźwigała ciężar całego świata, i cały czas była zmęczona, a ty czułeś się tak, jakbyś jej przeszkadzał. Nawet jeśli mówiła, że jej nie przeszkadzasz, nie mogłeś nic na to poradzić, że tak właśnie się czułeś.

Może twoja matka musiała pracować. Możliwe, że ojciec był bez pracy. Nie mogłeś się oprzeć wrażeniu, że gdyby cię nie było, nie byłoby wszystkich tych kłopotów. Matka nie walczyłaby z ojcem. Nie byłaby spięta cały czas, nie krzyczałaby, nie byłaby skłonna do wybuchów. Życie byłoby o niebo lżejsze, gdyby cię po prostu nie było. Czułeś się bardzo winny. W pewien sposób już samo twoje istnienie spowodowało tę sytuację: gdybyś był lepszym dzieckiem, byłoby mniej problemów. To wszystko przez ciebie, jednak najwidoczniej nie mogłeś zrobić nic, żeby zmienić życie na lepsze.

Jeśli uzależniona była twoja matka, możliwe, że ojciec już odszedł lub do późna przesiadywał w pracy. Nie chciał być w domu. Albo może wracał z pracy w południe i wykonywał za matkę jej obowiązki: przyszywał ci guziki bądź robił obiad. Tak mogło być przez jakiś czas. Ale czułeś się z tym dziwnie, ponieważ wiedziałeś, że to nie do niego należy i że wykonuje te prace, aby zatuszować fakt, że matka jest pijana.

W końcu prawdopodobnie przejąłeś zadania, które zwykle wykonywała matka. Dość wcześnie nauczyłeś się gotować, sprzątać i robić zakupy. Oprócz przejęcia zadania opieki nad młodszym rodzeństwem, być może również zacząłeś dosłownie matkować swojej matce. Możliwe, że pomagałeś jej jeść i myć się, i nawet kładłeś ją do łóżka, żeby młodsze rodzeństwo nie widziało, że upiła się do nieprzytomności. Troszczyłeś się o całą rodzinę.

W chwilach trzeźwości matka próbowała nadrobić to, co zaniedbywała wtedy, gdy piła, a ciebie przytłaczało poczucie winy. Może były długie okresy, kiedy odkładała picie i próbowała utrzymać w domu porządek. Jakże bolesna dla ciebie była świadomość jej walki. Odczuwałeś wdzięczność i jednocześnie poczucie winy przeżywając coraz większy zamęt. Jaka właściwie była twoja rola?

Jeżeli oboje rodzice byli alkoholikami, jeszcze trudniej było cokolwiek przewidzieć prócz tego, że na zmianę działo się z nimi coraz gorzej. Przebywanie w domu było piekłem. Napięcie było tak gęste, że można je było kroić nożem. Uczucie nerwowości i złości wisiało w powietrzu. Nikt nie potrzebował nic mówić, każdy je czuł. Było to niesamowicie wyczerpujące i przykre. Jednakże nie było sposobu, by się od tego uwolnić, nie było miejsca, gdzie można by się było schować. Zastanawiałeś się: „Czy to się nigdy nie skończy?”

Prawdopodobnie myślałeś o tym, aby porzucić dom, uciec, uwolnić się od tego wszystkiego, aby twój uzależniony rodzic stał się trzeźwy, a życie było piękne i wspaniałe. Zacząłeś żyć w baśniowym świecie fantazji i marzeń. W dużej mierze żyłeś nadzieją, ponieważ nie chciałeś uwierzyć w to, co się dzieje. Wiedziałeś, że nie możesz o tym rozmawiać ze swoimi przyjaciółmi ani z dorosłymi spoza rodziny. Ponieważ wierzyłeś, że musisz utrzymywać te uczucia w tajemnicy, nauczyłeś się również trzymać w tajemnicy większość innych uczuć. Nie mogłeś pozwolić, aby reszta świata wiedziała, co dzieje się w twoim domu. Zresztą kto by ci uwierzył?

Widziałeś, jak matka ukrywa picie ojca. Słyszałeś, jak usprawiedliwia go, że jest zbyt chory, aby iść do pracy. Nawet jeśli powiedziałeś jej coś na temat ojca, udawała, że to nie prawda. Mówiła: „Bzdura, nie przejmuj się. Jedz swoją owsiankę”. Szybko nauczyłeś się utrzymywać w sekrecie picie ojca, podczas gdy skręcało cię w żołądku, czułeś się wewnętrznie spięty i płakałeś nocami – jeśli jeszcze potrafiłeś płakać.

Wiedziałeś, że twoje marzenia, aby opuścić dom albo zamieszkać z rodziną, która żyje szczęśliwie, nigdy się nie spełnią. Było ci bardzo trudno wyjechać z domu, choćby tylko na weekend. Jeśli zostałeś gdzieś na noc, martwiłeś się o to, co się tam dzieje: „Jeśli wychodzę z domu, jestem jak szczur uciekający z tonącego okrętu. Jak oni sobie beze mnie poradzą? Jestem im potrzebny”. I naprawdę realnie byłeś im potrzebny. Bez ciebie musieliby określić swój wzajemny stosunek do siebie. Nie było ucieczki.