W języku psychologicznym mówi się o poczuciu własnej wartości, samoocenie albo obrazie własnej osoby. I każdy wie, że najogólniej chodzi o to, jak przeżywamy samych siebie, czy myślimy o sobie dobrze czy źle, jaki jest nasz prywatny „wewnętrzny autoportret”. Malujesz swój auto-portret w jaśniejszych lub ciemniejszych barwach. Ale ten obraz jest oczywiście znacznie bardziej skomplikowany, złożony z różnych składników czy wymiarów. Myślę, że cztery z nich są najważniejsze: powierzchowność, wygląd zewnętrzny, ciało – inteligencja, mądrość, zdolności – dobroć, uczciwość, kwalifikacje moralne – jaką jestem kobietą? jakim mężczyzną? Jest jeszcze piąty ważny wymiar co myślę o sobie w obszarze „ja-inni”. Czy ludzie mogą mnie lubić? Czy warto ze mną być? Czy zasługuję na miłość? Można być przecież pięknym, mądrym i dobrym, a mimo to czuć się bardzo samotnie.

Człowiek jest dla siebie zbyt ważnym tematem i sam siebie przeżywa w sposób ogromnie zaangażowany. W związku z tym, gdy próbujesz zrobić nawet najbardziej neutralny opis, sporządzić czysto informacyjny autoportret, to jest on taki tylko pozornie, bo do każdego jego elementu są dołączone jakieś uczucia i oceny.

Lubisz, czy nie lubisz siebie? Ludzie o niskiej samoocenie czy negatywnym obrazie własnej osoby nie lubią siebie, nie mają do siebie zaufania, brakuje im pewności siebie, kiedy zabierają się do zrobienia czegoś albo kiedy kontaktują się z innymi. Nie musi tak być w każdej sytuacji ani we wszystkich sprawach, ale generalnie tak właśnie jest. Jeśli człowiek absolutnie odrzuca, fundamentalnie nie akceptuje jakiegoś kawałka samego siebie, to ten fakt musi rzutować na całość. Ludzie z dobrym stosunkiem do siebie są tolerancyjni i ta tolerancja obejmuje również ich samych. Powiadają: ja jestem w porządku, a moje słabości, wady czy nieudolność znoszę i godzę się z nimi albo próbuję je poprawiać.

Nie każda jest jak Wenus, nie każdy jak Apollo. Zresztą jeżeli spojrzeć na całą tę sprawę od innej strony, to okazuje się, że prawie wszyscy powyżej pewnego wieku komuś się w życiu bardzo spodobali. Statystyka jest wysoce wymowna: dziewięćdziesiąt parę procent dorosłych wchodzi w związki małżeńskie, a przecież zwykle mąż czy żona nie jest pierwszą osobą, która zwróciła na nich uwagę. Widocznie za długi nos albo nie taka sylwetka jeszcze niczego nie przekreślają – ważny jest cały człowiek!

Na podstawie książki „Pokochaj siebie”, A.Dudziok, opracowała psycholog Barbara Błaszak.