Przez lata choroba ta była uznawana za rodzaj anoreksji. Dopiero w latach 80. psychiatra Gerald Russell diagnozując pacjentkę, zwrócił uwagę, że cierpi ona na zupełnie inną odmianę zaburzeń odżywiania. Od tamtej pory napady głodu, niepohamowany apetyt i prowokowanie wymiotów określane jest mianem bulimii. Na tę przypadłość cierpi wiele gwiazd. Przyznały się do niej między innymi: Nicole Scherzinger, Alanis Morissette, Geri Halliwell czy Lady Gaga. Jak zauważa psycholog Dorota Nowocin w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle„: – Zaburzenia odżywiania są problemem naszych czasów. Wskazują na to badania, które mówią, że coraz więcej mamy zaburzeń odżywiania. Odsetek osób chorujących na bulimię jest większy niż 20–30 lat temu. ”

Dziewczyny zmagające się z problemami zaburzeń odżywiania w sieci szukają pocieszenia i ukojenia nerwów. Często dzielą się swoimi problemami, przemyśleniami na temat swojej choroby. Niestety jest to dla nich też miejsce, gdzie mogą dzielić się wskazówkami dotyczącymi sposobów na prowokowanie wymiotów. Jedna z dziewczyn przygotowała coś w rodzaju poradnika:„ – Trudno jest zwymiotować: makaron spaghetti; kruche ciastka np. pieguski, ponieważ po zjedzeniu mają ciężką, gęstą konsystencję, są suche jak piasek i opadają na dno żołądka; żółty ser; żelki; owoce; surówki.” Inne bulimiczki jej wtórują: –„ Nie rzygajcie chwile po jedzeniu, lepiej odczekać z pół godziny, wtedy jak dobrze pójdzie zwracasz lekko przetrawione jedzenie, jest łatwiej.” Na forach internetowych znajdziemy też wynurzenie dziewczyn dotyczące prowokowania wymiotów. Stosowanie kurzego jajka jest jedną z najmniej drastycznych metod: –„ Można wlać surowe jajko do ust (nie połykać!). Płuczesz i zwracasz – ”pisze jedna z nich.

Bulimiczki w sieci nie wstydzą się swoich problemów i nie muszą mierzyć się z osądzającym wzrokiem innych. Przyznają, że wymioty prowokują na kilka sposobów. Do najpopularniejszych należy oczywiście włożenie palców do gardła: –„ Ja zawsze kiedy chcę zwymiotować, piję najpierw pół litra ciepłej kranówy, później się trochę ruszam, skaczę, miętoszę brzuch, wkładam palce do gardła, nie chodzi, żeby były 2 albo 3, tylko, żeby głęboko weszły. Jak nie idzie, to piję więcej wody.” Dziewczyny wpadają na najbardziej absurdalne pomysły. Chcąc zwymiotować, potrafią zjeść surowego ziemniaka, proszek do pieczenia, sól czy olej. Do najbardziej przerażających pomysłów należy wkładanie do gardła szczoteczki do zębów:„ – Czasem merdam sobie w gardle trzonkiem szczoteczki do zębów. Nie niszczą mi się wtedy paznokcie”. Coraz więcej dziewczyny przyznaje, że do sprowokowania wymiotów używa właśnie tej metody: „– Zostaje jeszcze szczoteczka, bo dentysta może być jedyną osobą, która zorientuje się, że coś jest nie tak. Poobdzierane dłonie można w ostateczności zakleić plastrem, a wtedy „dobra ściema nie jest zła”, a bo nóż, bo gwóźdź, bo drzwi… Z reguły wystarczy krem do rąk i kilka godzin.”

Przerażającym pomysłem wydaje się także wymiotowanie wywołane włóczką:„ – Trzeba połknąć część włóczki, a potem ją wyjąć z gardła.” Inna dziewczyna dodaje, że najskuteczniejsze jej zdaniem jest metoda „na papier toaletowy”: –„ Biorę dwa listki papieru toaletowego, składam na pół i skręcam pod ukos. Robi się z tego taka podłużna rurka. Wkładam jak najdalej do gardła i czekam”. Są też dziewczyny, które prowokują wymioty za pomocą torebek foliowych: – „A wpuszczam do gardła długi, dość cienki kawałek folii. Zazwyczaj rwę reklamówkę”.

„Zwracam pokarm z krwią, zmienia mi się głos z powodu zapalenia krtani, mam nieprzyjemne siniaki na dłoni, włosy mi wypadają i strasznie boli mnie przepona; często mam skurcze brzucha, które powodują, że skręcam się z bólu” – skarży się w sieci jedna z bulimiczek.

Nawet dziewczyny, którym udało się wyjść z choroby, czy raczej, jak same to nazywają, „zaleczyć” bulimię opowiadają o swoich dalszych cierpieniach: –„ Ja mam nie tylko problemy z ubytkami, ale ogólnie ze szkliwem – szkliwo się „zdziera” Potem były małe podrażnienia zębów, które wywoływały ból.” Inna internautka zdradza: –„ Zostały mi blizny. Nie tylko te na psyche. Kiedyś kwas z żołądka poparzył mi dłonie i tak już zostało.”

Bulimia wyniszcza cały organizm. Wpływa negatywnie na kondycje skóry, pojawiają się problemy z koncentracją, pamięcią. Może upośledzić pracę serca i być przyczyną uszkodzenia nerek. Najczęściej jednak bulimia prowadzi do hipokaliemii (wypłukanie potasu z organizmu), która może prowadzić do zaburzeń pracy serca (arytmia, wstrząs kardiogenny, zawał mięśnia sercowego). Innym problemem bulimiczek jest osteoporoza.

Jednak za najbardziej drastyczną konsekwencję wieloletniego wymiotowania uznaje się nowotwór krtani i przełyku.

Dziewczyny skarżą się też na bóle brzucha, chroniczne owrzodzenie gardła czy chrypę. Latami męczą się z powodu zaparć i anemii. Następuje osłabienie całego organizmu, pojawiają się stany zapalne stawów. Do rzadziej spotykanych konsekwencji wieloletniej bulimii należą popękane naczynka krwionośne w oku, pęknięcie żołądka lub przełyku.

Z problemem tym ciężko poradzić sobie samemu. Konieczna jest pomoc psychologa, grupy wsparcia, a często także psychiatry.

Facebook: Psychologia on-line

Zrodlo: www.fakt.pl