Zgubiłam się, podobnie jak Wy. Gdzieś po drodze, wraz z upływającym wiekiem, okazało się, że upuściłam sens życia i zawieruszyłam siebie. Nie wiedziałam kim jestem, czego chcę, jak, po co i dlaczego. Wegetowałam i spełniałam oczekiwania innych. Ot, takie życie. Czyli żadne.

Oczywiście wiedziałam, że coś nie gra. Nie wiedziałam tylko co. Ale już wiem – nigdy nie miałam okazji Żyć. Przez duże Ż. Ja, jako ja. Nigdy nie postanowiłam popchnąć życia w odpowiednią stronę, zawsze zrzucałam odpowiedzialność na los i dawałam się popychać codziennym wydarzeniom. Mogłam mówić o trzymaniu życia we własnych rękach, ale co z tego, kiedy moje dłonie ZAWSZE były obejmowane przez kogoś innego? Po ostatnim przewrocie w moim życiu powiedziałam DOŚĆ.

Opowiem Wam o tym dlatego, że dostaję każdego miesiąca kilkanaście wiadomości od kobiet w podobnej sytuacji. Kobiet, które nie wiedzą od czego zacząć, jak zacząć i czy to w ogóle ma sens. Kobiet, które budowały siebie na fundamencie z kogoś innego: żyły życiem drugiej osoby i na tym polegała ich egzystencja. W mailach pytacie: ale jak ty to robisz, Nadine? Jak Ci się to udało? Jak się z tego wychodzi? Jak się do siebie wraca? Jak się zaczyna i czy to kiedyś przechodzi?

To co teraz Wam napiszę to tak naprawdę żaden poradnik – to tylko kilka rzeczy, które pomogły mi zebrać się do kupy.