Badacze odkryli, że małżonkowie, którzy dzielą łoże, często kiepsko śpią, ponieważ mimowolnie przeszkadzają sobie nawzajem. Jak wynika z badań, przy wspólnym spaniu występuje o 50 procent więcej zaburzeń snu niż w przypadku sypiania osobno.

Nieraz prowadzi to do „spięć” w związku, jak również do problemów związanych z brakiem snu, w tym do chorób serca i depresji.

 



Naukowcy ustalili też, że ludzie to tolerują, ponieważ dzielenie łoża uznawane jest za dowód miłości i namiętności, a osobne spanie postrzegane jest jako „niestosowne” ze względów kulturowych. Badacze, którzy wzięli udział w seminarium na temat snu podczas Brytyjskiego Festiwalu Nauki, podkreślali, że małżonkowie powinni szczerze porozmawiać ze sobą na ten temat, ponieważ wspólne spanie może zrujnować im zdrowie lub nawet doprowadzić do rozwodu.

Dr Neil Stanley, ekspert od snu z Norfolk and Norwich University Hospital mówi: – Typowe podwójne łóżko ma 137 centymetry szerokości. To oznacza, że jedna osoba ma dla siebie nawet o 23 centymetry mniej, niż dziecko w pojedynczym łóżku. Dodajmy do tego drugą osobę, która kopie, przewraca się, chrapie i wstaje, by pójść do toalety – czy jest więc dziwne, że w takich warunkach nie można się dobrze wyspać? Dr Stanley, założyciel Laboratorium Snu na University of Surrey, który sam śpi w innym łóżku niż jego żona, dodaje: – Sen jest potrzebą egoistyczną. Nikt nie powinien się nim dzielić.

Jeżeli masz świadomość, że twój partner leży obok ciebie, to znaczy, że nie śpisz. Jeśli sypiacie razem i wszystko jest w porządku, to możecie robić to dalej. Jeżeli jest inaczej, powinniście coś z tym zrobić, a nie tolerować ten stan rzeczy. Wysypianie się jest równie ważne, jak dieta i ćwiczenia.

Dr Robert Meadows, socjolog z University of Surrey, przeprowadził badania, które według niego dowodzą, że przy spaniu z partnerem sen jest częściej zakłócany.

Jego zespół wybrał do badania 40 par – osoby w wieku od 20 do 59 lat – i poprosił je o założenie w nocy czujników aktywności na nadgarstki oraz opowiedzenie, czy dobrze im się spało.

Okazało się, że w przypadku dzielenia łóżka z partnerem aktywność lub liczba przerw w śnie wzrasta średnio o 50 procent w porównaniu ze spaniem samemu. – Dzielenie łoża ma fatalny wpływ na sen małżonków – konstatuje Meadows. – Ludziom wydaje się, że lepiej śpią u boku partnera, ale wyniki badań pokazują coś dokładnie odwrotnego. Osobom, które oddzielne spanie uznają za zbyt radykalne rozwiązanie, dr Stanley sugeruje kilka innych sposobów na poprawę jakości snu – na przykład kupienie większego łóżka, spanie pod osobnymi kołdrami i założenie ciemniejszych zasłon w pokoju.



Zdaniem żony

Lucie Rutherford, 35 lat, trenerka głosu

– Nikt nie zaprzeczy, że poufałość rodzi lekceważenie. Ale kiedy znajomi słyszą, że ja i mój mąż śpimy w osobnych pokojach, patrzą na nas jak na pruderyjną wiktoriańską parę – mówi Lucie. – To nie jest syndrom długiego małżeństwa, w którym nie ma już iskry: ślub wzięliśmy w październiku zeszłego roku, a namiętności jest w nas więcej, niż kiedykolwiek. Prawda jest taka, że mamy dwie osobne sypialnie, odkąd zamieszkaliśmy razem cztery lata temu. Wcale więc nie zdziwiło mnie, kiedy naukowcy ogłosili, że spanie samemu – bez konieczności znoszenia chrapania, rzucania się i przewracania partnera – jest kluczem do szczęśliwego małżeństwa.

– Kiedy Simon poprosił mnie, żebym przeprowadziła się do jego mieszkania, postawiłam warunek, że muszę mieć własną sypialnię, ponieważ kiedy mieszkałam z poprzednim chłopakiem i jej nie miałam, było mi bardzo źle. Simon wcale się nie obraził, a wręcz temu przyklasnął. Powiedział, że i tak nie chciał, żeby moje babskie rzeczy walały się w jego pokoju. Wprowadziłam się i urządziłam mój pokój w bladoniebieskim kolorze. Założyłam lekkie, białe zasłony i pościel, a co najlepsze, zainstalowałam własną garderobę.

– Pokój Simona jest w przytulnym, męskim stylu klubu dla panów. Uwielbiam tam z nim przebywać, ale chciałam mieć też swój dziewczęcy azyl.

– Czasami co prawda śpimy razem, ale kiedy zasypiam sama, rano czuję się dużo bardziej wypoczęta. Jedną z największych zalet posiadania własnego pokoju są niespodziewane wizyty Simona o północy. Życie intymne jest dużo bardziej ekscytujące, kiedy jest w nim element zaskoczenia.

– Parom, które chciałyby spróbować spania osobno, poradziłabym, żeby dużo ze sobą rozmawiały – i starały się być ze sobą blisko, kiedy to tylko możliwe. To bardzo dobrze wpływa na związek.

Zdaniem męża

Simon Rutherford, 35 lat, właściciel firmy marketingowej Cubaka

– Małżeństwa, które nie śpią w jednym łóżku, są uznawane za nieudane, ponieważ ludzie myślą, że namiętność między nimi się wypaliła. Ale jestem ciekaw, ilu z nas tak naprawdę zależy na intymnym kontakcie w środku tygodnia? Kiedy kładziesz się do łóżka w środę wieczór po pracy, przede wszystkim chcesz się porządnie wyspać – mówi Simon.

– Z żoną często sypiamy w oddzielnych pokojach, ale wolę się z tym nie zdradzać, bo wiem, jak ludzie reagują. Miło było więc usłyszeć z ust naukowców, że to dobry sen we własnym łóżku jest receptą na udany związek. Lucie i ja często kochamy się, ale zawsze decydujemy się na to spontanicznie.

– Głęboki sen i wypoczynek mają istotny wpływ na wiele aspektów mojego życia, w tym na pracę i małżeństwo. Kiedy jesteś zmęczony, łatwo się irytujesz, a gdy śpisz u boku drugiej osoby, może cię ona zbudzić przy najmniejszym ruchu. Lucie i ja zupełnie inaczej odczuwamy temperaturę – ona często zabiera całą kołdrę, bo jest jej zimno.

– Osobne, własne pokoje nie tylko gwarantują nam spokojny sen i relaks, ale pozwalają też zachować część niezależności, którą tracą inne małżeństwa. Dzięki temu, że macie swoje własne przestrzenie z własnymi rzeczami, oboje czujecie się jak niezależni, atrakcyjni ludzie, którymi byliście, kiedy się poznaliście.

– Niestety, Lucie ma tak wiele tych rzeczy, że spora ich część przefrunęła ostatnio do mojej szafy, ale wcale się nie skarżę. Nie mam powodu – w końcu świetnie się wysypiam.

Autor: Richard Alleyne Źródło: Daily Telegraph
Wiadomosci.onet.pl