Otyłość została zakwalifikowana jako choroba kilka lat temu przez American Medical Association i obiło się to głośnym echem na całym świecie. Pojawiły się głosy krytyki i dużo negatywnych komentarzy, jednak wyniki badań amerykańskich specjalistów mówiły wyraźnie, że otyłość to nie tylko problem społeczny, a choroba, która została sklasyfikowana z kodem E-66 w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD-10.

Co drugi Polak zmaga się z nadmierną masą ciała, a co trzecia licealistka przyznaje, że co najmniej raz była na diecie odchudzającej. Aktualne warunki, w jakich żyjemy – wygodne przemieszczanie się, ciepłe lokale mieszkalne, posiłki bogate w węglowodany i tłuszcze, tryb życia, przy którym zapotrzebowanie kaloryczne jest stosunkowo niewielkie to prosta droga do dodatkowych kilogramów. Dlaczego jednak przeciętnie inteligentny człowiek ma kłopot z dostosowaniem ilości i kaloryczności posiłków oraz wysiłku fizycznego do swojego zapotrzebowania?
 
Okazuje się, że problem nadwagi i otyłości jest dużo większy i nie polega wyłącznie na nadmiernej podaży kalorii. Otyłość to choroba cywilizacji, ciała i umysłu.
Pierwsze zapiski medyczne na temat otyłości pochodzą z XVII wieku. Zwróźmy uwagę, że nasze jedzenie bardzo różni się od tego, które gościło na stołach w tamtych czasach. Dieta obfitowała wtedy w tłuste mięsa, produkty pochodzenia zwierzęcego, pełne mleko, masło, śmietanę – spożywano głównie mięso wołowe i wieprzowe, natomiast wśród osób o niższym statusie na stołach pojawiały się zazwyczaj ziemniaki, chleb, niewielka ilość produktów nabiałowych i rzadko produkty mięsne. Im bardziej rozrastał się handel, tym większy był dostęp do różnorodnej żywności i jednocześnie tym większe było prawdopodobieństwo otyłości. Możemy sobie wyobrazić, że dopóki samodzielnie trzeba było wyhodować i przygotować posiłek ryzyko niekontrolowanego przyrostu wagi było znikome. W chwili, gdy jedzenie stało się gotowym produktem, nie wymagającym zachodu i utraty energii w celu jego zdobycia nadmiar kalorii zaczął być magazynowany – tak powstała choroba, która w XXI wieku zawładnęła ponad połową naszego społeczeństwa.
 
Podłoże problemu
Obecnie mamy łatwy dostęp do taniej, przetworzonej żywności, której nie musimy poświęcać czasu, ani siły by nadawała się do spożycia. Substancje dodawane przez producentów do naszego pożywienia, aby było ono trwałe, pulchne, apetyczne i pachnące tylko i wyłącznie potęgują to, że jemy za dużo i zbyt kalorycznie. Nie wspomnę już o kwestiach marketingu w branży spożywczej – czasem zabiegi reklamowe są nakierowane dokładnie na nasze słabe punkty, często emocjonalne – grające na naszych uczuciach. Najbardziej niewdzięczne są chyba reklamy skierowane do dzieci – przeraża to, że najmłodsi przyjmują każdą treść i naprawdę ciężko jest wytłumaczyć kilkulatkowi, że serek, który reklamuje taki fajny dinozaur ma w składzie tyle cukru, że można by na nim ugotować gar budyniu dla całej rodziny.
 
Koncerny spożywcze już dawno nie dbają ani o nasze zdrowie, ani o dobre samopoczucie. Zainteresowane są wyłącznie naszymi portfelami. Wniosek? Otyłość może być też dobrym biznesem…
Po drugiej stronie barykady stoją producenci suplementów diety wspomagających utratę kilogramów i dystrybutorzy teoretycznie zdrowej, wyjątkowej żywności, fitness kluby oraz rzesze dietetyków i mentorów psychologicznych, zarabiających krocie na problemie otyłości.
 
Okazuje się, że otyłość może być opłacalnym biznesem, choć mimo wszystko dla gospodarki zdecydowanie cięższe jest udźwignięcie balastu chorób, jakie jej towarzyrzą, to samonapędzająca się maszyna tycia i odchudzania jest coraz sprawniej działającym systemem.
 
Powodów nadmiernego przyrostu masy ciała jest wiele – u podstaw otyłości leżą między innymi kwestie behawioralne (zaburzenia odżywiania – to bardzo ważny aspekt, dotyczy ponad połowy osób z nadwagą i otyłością), podjadanie, przejadanie się, produkty o niskiej wartości odżywczej, znikoma wiedza o tym, co jemy oraz normy kulturowe.
Sposób na wiatraki
 
Dla wielu osób chorujących na otyłość drugiego i trzeciego stopnia, a także na otyłość olbrzymią walka z chorobą jest jak zmagania Don Kichota. Sama dieta nie jest wyjściem, często przedsięwzięcie wysiłku fizycznego dla takich osób jest niemożliwe ze względu na współistniejące choroby zwyrodnieniowe stawów, czy układu krążenia. Tutaj pojawia się również aspekt psychologiczny, rosnące blokady, depresje i pogłębiające zaburzenia odżywiania.
 
W zależności od przyczyn otyłości stosuje się różnego rodzaju metody leczenia. Istotne jest zdiagnozowanie podłoża, aby można było skutecznie pomóc pacjentom – w przypadku otyłości wynikającej z zaburzeń odżywiania, np. kompulsywnego objadania się wdraża się w pierwszej kolejności psychoterapię. U osób, których BMI wynosi powyżej 35 wraz z chorobami towarzyszącymi oraz 40 bez chorób towarzyszących możliwe jest wykonanie refundowanych przez NFZ operacji w ramach chirurgicznego leczenia otyłości. Lekarze stosują też terapie polegające na regulacji hormonów trzustkowych (leczenie insulinooporności). Pacjenci na własną rękę sięgają po różnego rodzaju diety, programy i plany przygotowywane przez dietetyków – tu należy nadmienić, że w przypadku redukcji kalorii podczas takich planów ponad 40% osób po zakończeniu diety wraca do takiej samej lub wyższej wagi.
Najważniejszym aspektem, jaki należy poruszyć w temacie walki z chorobą, jaką jest otyłość to społeczna świadomość o tym, że osoba otyła nie jest kimś gorszym z własnego wyboru, czy głupoty – jest po prostu ofiarą naszego systemu funkcjonowania.
Nieświadomie wpadliśmy w pułapkę wygody, która doprowadziła nas na krawędź – idą czasy, w których nie będziemy mogli sięgnąć po jabłko wiszące na drzewie. Pora by zawalczyć o siebie i naszą przyszłość.
Otyłość nie ogranicza się wyłącznie do nadmiernej wagi. Waga, to tylko wierzchołek góry lodowej i niesamowitego zapętlenia, jakim są nakręcające się z otyłością w błędnym kole choroby metaboliczne, kardiologiczne oraz psychiczne. Niemal połowa osób otyłych cierpi na depresję – u połowy stwierdza się zaburzenia odżywiania, które bezpośrednio przyczyniają się do wzrostu wagi. Otyłość powoduje często wzrost ciśnienia krwi, które uszkadza lewą komorę serca – jest to najprostsza droga do zawału. Otyłości towarzyszą żylaki kończyn dolnych i hemoroidy – punkt zapalny dla zatorowości płucnej i udarów mózgu.
Na szczęście nasza świadomość rośnie, coraz częściej ważnym aspektem dla nas jest zdrowie, wielu z nas w dobrym momencie trafia do specjalistów, którzy mają narzędzia i wiedzę pozwalającą leczyć nie tylko choroby fizyczne, ale i kompleksowo usuwają przyczyny leżące w głowie oraz uczą rozumieć reklamę i rozgraniczać dobre intencje producentów żywności od ich interesów finansowych.
 
Zacznijmy więc zwracać uwagę na całokształt świata, który nas otacza – to, że ktoś jest gruby czy chudy nie świadczy o jego zdolnościach, czy możliwościach, jest to wyłącznie efekt kumulacji czynników, na który dzięki świadomości i postępowi medycyny i wiedzy mamy aktywny wpływ.
 
Ⓒ AAC 01.2018
Autor: Aleksandra Ciecieląg, zapraszamy na bloga Aleksandry, która jako dodardca żywieniowy jest w stanie wesprzeć Cie w walce z otyłością i nadwagą, www.bariatria.wixsite.com