1. Kiedyś jak kochałam się z moim mężem i się też trochę wygłupialiśmy to przywaliłam mu niechcący z kolanka w twarz tak że aż się krew z nosa polała. A niedawno jak zadowalałam Go oralnie to kawałek skóry jego penisa znalazł się między moimi zębami a drucikiem od aparatu(ortodontycznego. Biedaczek zwijał się bólu, miał prawie łzy w oczach a ja miałam wrażenie że „coś” zostało mi między tym drucikiem a zębem…Aż się biedna popłakałm ze strachu że go „uszkodziłam” ale na szczęście wszystko było ok. Teraz juz bardziej uważam
    Było jeszcze kilka takich chwil „grozy” ale nie pamiętam ich wszystkich.
  2. Przed łóżkową akcją zostawiłam na stoliku baaardzo blisko łóżka gumę do żucia. Wlepiła się w całości w bujne włosy na nogach mojego TŻ- wreszcie się dowiedział jaki ból niesie ze sobą depilacja. Och, jak on straaaasznie cierpiał.
  3. Wpadką mogłabym nazwać kochanie się w pobliżu mrowiska, którego nie zauważyliśmy. Tarzaliśmy się po jakiś gałęziach, trawie( byliśmy ze znajomymi na ognisku i wyrwaliśmy się na chwilę), przygnietliśmy pewnie sporo niewinnych stworzonek. Następnego dnia całe ciało mnie swędziało, było w bąbelkach, pogryzione.
  4. Ja kiedyś łożko zlamalam, tak mocno skakalam, a najlepsze jest to ze bylismy wtedy u kolegi i nawet mowil, zeby nie skakac.
  5. Baraszkujemy z dziewczyną w aucie na jakims odludziu. Jest ciemno szyby zaparowaly ,muzyczka gra … atmosfera goraca … a tu puk puk w szybke …..POLICJA.
  6. Pokój hotelowy, romantyczne przyćmione światło, muzyczka i szeroko otwarte drzwi balkonowe. Mój facet robiąc striptiz chciał fachowo zakręcić zdjętymi właśnie bokserkami i wyrzucił je przez te drzwi. Spadły na stolik w restauracji na dole. On po swoje galotki nie poszedł a ja nie byłam już w stanie się kochać.
  7. Kupiliśmy mieszkanie i szybko się do niego wprowadziliśmy. Byliśmy przekonani że jesteśmy pierwszymi lokatorami w budynku, więc nie krępowałam się krzyczeć w trakcie. Po dwóch dniach na drzwiach znaleźliśmy karteczkę „Bardzo proszę kochać się ciszej. Ps. Strasznie Pani zazdroszczę. Sąsiadka.”
  8. Czasami w ciągu dnia dzwonił do mnie (telefon służbowy) i mówił „milcz i słuchaj”, po czym następowała lawina świństewek. Traf chciał, że razu pewnego miałam spotkanie a czekałam na ważny telefon, więc przekierowałam rozmowy na telefon kolegi. No i sie kolega nasłuchał. Ale dzielny był, wytrzymał do końca, po czym obiecał, że przekaże mi każde słowo. Nie przekazał:-)