Do niedawna sądzono, że istota oddziaływania leków przeciwdepresyjnych, zwłaszcza tych nowej generacji, zwanych selektywnymi inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), polega na podniesieniu poziomu serotoniny w mózgu. Hormon ten ma wprawiać nas w dobry nastrój i tym samym leczyć depresję. Jak wynika z badań, kluczowy mechanizm działania tych leków może być jednak inny – trwałe wyleczenie depresji następuje nie dzięki poprawie humoru chorego, ale dzięki odbudowaniu zniszczonych przez chorobę struktur mózgu.

Mechanizm, który pozwala antydepresantom odbudować uszkodzony mózg, odkryli przed kilkoma tygodniami naukowcy z Johns Hopkins University. Kiedy badali wpływ antydepresantów na mózg myszy, zauważyli, że leki mają duży wpływ na produkcję białka sFRP3. Ma ono ogromne znaczenie, bo jest genetycznym regulatorem tworzenia się nowych neuronów w mózgu zwierzęcia. Geny za pomocą tego białka dają mózgowym komórkom macierzystym sygnał do przekształcania się w dojrzałe neurony. Dzięki wpływowi antydepresantów produkcja nowych neuronów w mózgu przyspiesza.

Choć do niedawna nie było żadnych dowodów na to, że depresja uszkadza komórki nerwowe, psychiatrzy zajmujący się osobami chorymi od dawna to podejrzewali. Zauważyli bowiem, że chorzy na depresję często cierpią na różnego rodzaju zaburzenia poznawcze, mają kłopoty z pamięcią i logicznym myśleniem. Badania prowadzone przez prof. Poula Videbecha oraz uczonych z innych ośrodków pozwoliły na ustalenie, że u osoby z depresją kurczą się i obumierają komórki w hipokampie, zmienia się też wygląd ciała migdałowatego. 

Problem w tym, że komórki tych rejonów mózgu są niezwykle wrażliwe na działanie kortyzolu – hormonu stresu. – Kiedy jesteśmy poddani wpływowi długotrwałego stresu, jak to się dzieje na przykład w depresji, ciało zaczyna wydzielać duże ilości kortyzolu. Kortyzol wpływa na zanikanie wypustek komórek nerwowych, przez co przestają one wytwarzać połączenia między sobą, kurczą się i zanikają.

Im więcej kortyzolu, tym bardziej zniszczony jest hipokamp, natomiast neurony ciała migdałowatego stają się bardziej rozgałęzione. A ta struktura odpowiada za agresję i negatywne emocje. Tymczasem im większe zniszczenia neuronów w hipokampie, tym większa podatność na stres. Dlatego aby depresja trwale się cofnęła, nie tylko trzeba przywrócić równowagę neuroprzekaźnikową w mózgu, ale przede wszystkim skłonić organ do produkcji nowych neuronów, które zastąpią zniszczone komórki.