Międzynarodowe, urzędowe porwania dzieci, to coraz częściej nagłaśniany temat zarówno w Internecie jak i w innych mediach społecznościowych. Polska, polskie sądy, polski rząd, z tego co mi wiadomo do kilku dni temu,

oddawało dzieci na wnioski innych krajów, nie bacząc specjalnie na sytuacje dziecka, rodzica, na ich uczucia, na ich życia i rozwój. Nie było większego problemu, aby polski sąd oddał polskie dziecko na przykład ojcu Holendrowi czy Niemcowi, który znęca się nad nim psychicznie i fizycznie tylko dlatego, że tak potwierdzają to „ustawione” pisma zagranicznych urzędów. Powiem więcej, polskie sądy i urzędy nawet nie wymagały aby zobaczyć rodzica, w którego ręce oddają dziecko. Tak o, jak rzecz. Po prostu klapną młotkiem, bo nie ma wyjścia skoro nie ma narzędzi aby polskie dziecko w Polsce chronić.

Poniżej jedna z wielu sytuacji, która jest tak rażąco niesprawiedliwa, że aż pali w głowie. Wiadomość opublikowana kilka dni temu na FB.

WYGRAĆ DZIECKO.WIADOMOŚĆ DO SZ.P. MICHAŁA WÓJCIKA, SZ.P. BARBARY CHROBAK, SĄDÓW I SŁUŻB W SPRAWIE.

Witam.

Czy znają Państwo tę kobietę? Przypuszczam, że tak. To Pani Barbara Błaszak. A czy znają Państwo tego chłopca? Przypuszczam, że nie, ponieważ nie mieli Państwo za wiele okazji, ponieważ Jean Paul, Jan Paweł wolno tłumacząc, syn Pani Barbary, został DWA RAZY NIESŁUSZNIE-CZYT. BŁĘDNIE WYDANY OJCU, PRZEZ SĄD REJONOWY W GLIWICACH.
Został wydany mimo wyraźnych podejrzeń i wręcz dowodów na to, że dziecko było krzywdzone psychicznie, fizycznie i były wyraźne sygnały od samego dziecka o molestowaniu seksualnym przez własnego ojca . W pełni rozumiem, że robią Państwo Pani Barbaro Chrobak czy Panie Michale Wójcik co mogą aby polskie dzieci przestały być wydawane wręcz komicznie wydawane, do krajów takich jak Holandia, Wielka Brytania czy Niemcy.
Tylko dlaczego tacy ludzie i takie sytuacje jak Pani Barbary Błaszak są spychane na dalszy plan? Kiedy powinny być co najmniej tej samej rangi, jak nie wyższej (nie ujmując rodzicom którzy mają dzieci przy sobie, ale no właśnie- mają je przy sobie bezpieczne a to dlatego (choć uważam, że jest to logiczne, ale wytłumaczę) że dzieci wydane do innych krajów, do rodziców obcokrajowców, POLSKIE dzieci, są narażone jak na przykład w tym przypadku na nieodwracalne krzywdy psychiczne, ciężkie traumy, załamania, dysfunkcje, choroby sieroce, problemy z życiem społecznym, często też fizyczne i seksualne jak w tym przypadku ze strony ojca, a to wszystko z powodu tego że dziecko które pragnęło być przy matce, całym sercem i całym sobą, zostało BŁĘDNIE wydane obywatelowi Holandii (ojcu), czy tam do biura holenderskiego. Bo tak? Bo tak ma być bo nikt nie sprawdził podstaw (mówię o faktycznych podstawach, nie tych sprawdzonych przez umówionego, podkreślam umówionego kuratora) do tego, że faktycznie jest przemoc? Mało tego, jest wydana opinia biegłego sądowego w której wyraźnie jest zaopiniowany stan dziecka, konsekwencje wydania Jean Paula za pierwszym razem, traumy do jakich doszło u tego dziecka i mogę tak wymieniać długo ponieważ 17 stronicowa opinia, chociażby zakończona jest zdaniem : Opisana okoliczność świadczy o zupełnym nieliczeniu się rodzica z uczuciami dzieci i stanowi akt
niewybaczalnej przemocy i krzywdy. – Jest to opinia na temat ojca dziecka, słowem wyjaśnienia.
Uważam jednak, że to zdanie tylko może Państwu nasunąć co jest w niej zawarte. Polecam zapoznać się z całością, lecz o nią proszę o kontakt do Pani Barbary Błaszak, choć myślę, że opinia jest na tyle bulwersująca, że Pani Barbara nie będzie chciała się nią dzielić publicznie.
Mimo iż SO uznał winę SR to uwaga- dano holenderskiemu ojcu dwa tygodnie za zwrot syna do Pani Barbary, ale co to za polecenie? Żadnego nakazu, żadnego obowiązku wobec tego człowieka – ponieważ oczywiście tego nie zrobił. I tak od 2010 roku Pani Barbara modląc się na zmianę z działaniem i poruszaniem nieba i ziemi próbuje uratować swego ukochanego syna przez krzywdą, której doznaje w Holandii. Co jest? O co chodzi? Mówicie, że nie ma narzędzi do ściągnięcia Jana Pawła do mamy, a gdyby chodziło o Wasze dzieci, lub dzieci w Waszej rodzinie, myślę, że w narzędziach moglibyście wybierać. Jakie są Wasze kroki w tej sprawie na teraz? Nie pytam co dalej, pytam jaki jest Wasz krok teraz aby odzyskać Janka, i inne dzieci w podobnej sytuacji- już wydane? Obiecuję, że nie spocznę ani ja, ani rodziny, ani tym bardziej matka której wyrządzono tak wielką krzywdę, a także wiem, że więcej rodziców których sprawa dotyczy.
Działania idą do przodu. Pozwólcie, że nie będziemy musieli pokazywać na skalę ogólnopolską jak nie ogólnoeuropejską do czego są zdolni Polacy, polscy rodzice którzy są w takiej patowej sytuacji, aby ratować swoje dzieci. Większość z tych ludzie to ludzie zdeterminowani do walki, i uwierzcie, będą walczyć aż wygrają.
A pamiętajcie, że za tymi rodzicami, stoją ich rodziny i naprawdę jest to wiele osób.

Czekamy wraz z Panią Barbarą Błaszak na email zwrotny, lecz z konkretami. Nie z podziękowaniami za emaila i obietnicami, że zajmą się Państwo sprawą. Oczekujemy konkretnych działań i konkretnych dat

isztar.inanna@onet.pl lub barbara.anna.blaszak@hotmail.com
PROSZĘ O UDOSTĘPNIENIA, WSPÓLNIE POWIEDZMY STOP URZĘDOWYM, MIĘDZYNARODOWYM UPROWADZENIOM DZIECI, PONIEWAŻ POLSKA JESZCZE POTRZEBUJE MOTYWACJI.

https://www.facebook.com/HelpMeProtectMySon/

https://www.wprost.pl/…/polskie-dziecko-nie-trafi-do-ojca-w…