Naturalny olej z nasion jest cennym źródłem witamin, zwłaszcza witaminy E, kwasów tłuszczowych z grupy Omega-3 i Omega-6. Stanowi znakomity dodatek do potraw i sałatek – wzbogaca smak i podnosi wartość odżywczą posiłku. Dietetycy zalecają, aby spożywać codziennie 1gram oleju na każdy kilogram masy ciała. W praktyce oznacza to 2-4 łyżki oleju dziennie. Leczniczo zaleca się spożywanie 6-8 łyżek oleju na dzień.

Skoro można wycisnąc sok z owoców i warzyw, taką oto wyciskarką (zdjęcie poniżej) , można też wycisnąć z podobnej olej pełen zdrowia i energii.

Dawniej, nim wymyślono tłocznie i maszyny do tłoczenia, olej wybijano. Proces był o wiele bardziej skomplikowany, a uzyskiwana jakość produktu niewiele gorsza. Nasiona gnieciono w kamiennych żarnach (w czasach późniejszych używano żeliwnych walców). Uzyskaną miazgę delikatnie podgrzewano w ogniu do temperatury ciała, a następnie układano ją warstwami na drewnianym blacie, wkładając pomiędzy kolejne warstwy pasy płótna lnianego. Powstałą stertę przykrywano drugim blatem i całość umieszczano wewnątrz masywnej ramy. Blaty ściskano, wbijając pod ramę drewniane kliny – stąd określenie „wybijanie oleju”, które można jeszcze usłyszeć w niektórych zakątkach Polski. Przekładki z płótna zabezpieczały miazgę przed rozsypaniem się na boki, a jednocześnie pełniły rolę sączków odprowadzających olej. Dzięki temu przy stosunkowo niewielkich naciskach uzyskiwano zadowalającą wydajność.

Na całe szczęście technologia poszła naprzód i po przejrzeniu internetu okazuje się, że jak się chce, można prawie wszystko zrobić w domu. Nawet rozkręcić swoja prywatną produkcję oleju. Poniżej jedno z urządzeń umożliwiające nam dokonac takich kuchennych cudów.

Z początku nie wierzyłam, że znajdę urządzenie, które zajmuje dużo miejsca, coś, co może stać na blacie w kuchni. A jednak udało się – wspomina Paulina Witkowska, wielbicielka zdrowej kuchni. – Znalazłam odpowiednie wyciskarki do soku. Ich możliwości można rozszerzyć o funkcję tłoczenia oleju na zimno za pomocą specjalnie zaprojektowanej do tego celu przystawki (wyciskarkę można nabyć na stronie www.eenergiazdrowia.pl), dzięki tym urządzeniom można wyciskać świeży, naturalny olej z różnych gatunków nasion: sezamu, lnu, słonecznika, rzepaku, linianki – czyli tzw. olej rydzowy, a nawet aromatyczny olej z nasion ostrej papryki.

Nikogo nie trzeba przekonywać, że olej własnej produkcji jest o wiele zdrowszy. Przede wszystkim wiemy, czego używamy, no i nie dodajemy konserwantów, bo nie ma potrzeby przechowywać oleju miesiącami, wystarczy, że na bieżąco będziemy go tłoczyć. W gospodarstwach ekologicznych, gdzie właściciele posługują się dużymi prasami ślimakowymi i produkują olej w większych ilościach z przeznaczeniem na handel, z pozostałości wyciśniętych nasion robi się chałwę.

Rozpoczynając jednak przygodę z domowym tłoczeniem oleju koniecznie trzeba pamiętać o kilku rzeczach. Przede wszystkim ziarna do wyrobu własnego oleju najlepiej jest kupować w gospodarstwach ekologiczych. Gotowy olej można przechowywać około trzech miesięcy, jednak nie dłużej niż pół roku i koniecznie w ciemnej butelce, szczególnie ważne jest to dla oleju lnianego, który szybko jełczeje i się utlenia. Jeśli jest źle przechowywany, nie nadaje się do jedzenia, ale wtedy można go zużyć do czyszczenia i konserwacji mebli.

Jeśli tłoczymy olej sezamowy, to po tłoczeniu musi odstać co najmniej dwa tygodnie, dopiero wtedy można go użyć do jedzenia. Ponadto pamiętajmy, że niska temperatura tłoczonego oleju to gwarancja otrzymania produktu najwyższej jakości, temperatura tłoczenia oleju nie powinna przekroczyć 40 st. C.

Skąd wiemy, że po kilku miesiącach nasz olej jest jeszcze dobry? Z olejem jest na szczęście tak, że czuje się to w smaku. Dopóki smakuje, to znaczy, że jest dobry. Podobno najlepszy, najzdrowszy i najtwalszy olej to lniano-liniankowy – ma największą zawartość dobroczynnych kwasów Omega-3 i Omega-6.