Cześć,

Moja nerwica natręctw – trichotillomania – pojawiła sie, gdy miałam naście lat i wiąże się ona bezpośrednio ze stanami depresyjnymi, nie uleczę więc swoich schorzeń w tydzień, miesiąc czy pół roku, wiem, że to potrwa.

Pierwszy moj wpis pojawił się tutaj>>>  kolejny w tym miejscu>>> a więc 25 stycznia 2018 roku, od tego czasu wiele sie zmieniło, choć to dopiero poczatki tej drogi.

W ostatnim tygodniu przy odpowiedniej suplementacji witaminowej poczyniłam wiele kroków do przodu, m.in. wyrywanie włosów stało się rzadsze, co prawda wiąże je dość silnie gumką i nakładam często jeszcze klamerkę, bo dostep do kucyka był trudniejszy, kolejan sprawa to nie mam juz silnych depresji, mysli samobójczych, nie chodzę zła i agresywna emocjonalnie – dotychczas odpychałam moją rodzinę ode mnie, nie chciałam mieć z nikim kontaktu, bałam się rozmów telefonicznych, niechętnie wychodziłam do ludzi – dużo zmieniłam w sobie wewnętrznie, gdyż sama z sobą zaczęłam się umawiać na spotkania tj. planuje że np. dzisiaj o 16.30 wykonam trening, a o 18.00 pojadę na saunę, zaczęłam też odnawiać kontakty, poczatkowo zmuszałam się do tego, a teraz coraz częściej kontaktuję się ze znajomymi, którzy są pozytywni; tych negatywnych odsunęłam od siebie, wiedząc, że kontakt z innymi zaburzonymi nie pomoże mi w zdrowieniu. Taka prawad! Pamiętajcie o tym.

Nie mam też napadów bulimicznych. Jest tego kilka powodów: zaczęłam suplementować witaminy, a więc szkoda mi nimi wymiotować, bo sporo mnie one kosztowały, nie chcę też zaburzać tego co juz zaczęłam wypracowywać w kwestii odżywiania czyli coraz bardziej normalnego odżywiania się – to jest ogromny sukces dla mnie, że 1. nie chcę tego zaburzyć, bo tak wiele to dla nie znaczy i 2. zaczynam rozumieć czym jest naturalne odżywianie się -nie chcę też tracić sił, bo każdy napad powodował zmęczenie i obciążał moje nadnercza, jelita, żołądek, przełyk, a przede wszystkim moja głowę! Bulimia zabija od środka, nie zapominajcie, że ma ogromne znaczenie na psychikę człowieka, stany depresyjne, apatię, lęki, nerwice, czarnowidztwo itd.

Dzięki coraz bardziej pozytywnemu patrzeniu na siebie buduję coraz więcej wiary w lepsze jutro, moja energia do życia, pracy, trenigów zwiększa się.

Wczoraj, pierwszy raz od około dwóch lat, z ogromną chęcia i satysfakcją wysprzątałam swój samochód, posprzątałam całe mieszkanie i ugotowałam obiad dla rodziny. Nie boała mnie głowa, nie bolało mnie to, co w środku, nie myslałam wciąż o jedzeniu, traceniu kalorii, o uciekającym czasie. Powiedziałąm sobie: „Ej Maleńka, tu i teraz. A więc tu i teraz myjesz ten samochód, to co złe odepchnij od siebie”. I to naprawdę na mnie wczoraj zadziałało. Zasnęłam łatwiej, dzis rano dobry nastrój nadal się utrzymywał. Niedzial, więc poniekąd jest to dzień leniuchowania, mimo to zdobyłam się na to by napisać do redakcji PsychoKompot-u, a wcześniej zrobić lekki trening i pranie:-)

Czuję, że w końcu mam siły, by wygrać z tymi strasznymi chorobami;. Trzymajcie kciuki.

 

PS. W końcu zrozumiałam, że kupowanie kolejnych nowości kosmetycznych do włosów nie ma sensu, gdyż są one zniszczone ne czynnikami zewnętrznymi, a wewnętrznymi czyli moją chorobą.

Pozdrawiam Redakcję i Czytelników,

Anna