Rozmowy o NAS wieczorową porą


Kasia: Możemy porozmawiać?

Rafał: Teraz?

K: Tak, to ważne .

R: Oho, zaczyna się…

K: Co się zaczyna?

R: Poważna rozmowa, już zaczynam się bać

K: TY się boisz?

R: Prawda jest też taka, że jak facet słyszy „poważnie porozmawiać” to włącza mu się alarm i chce uciekać z domu.

K: A przed czym ucieka? Jak słyszy ” Poważnie porozmawiać”? To może być kluczowe. Przed czym ucieka?

R: Dobre pytanie.

K: Odpowiesz?

R: Nie zastanawiałem się nad tym. Może przed tym, że „problem” Go przerośnie i nie będzie mógł znaleźć rozwiązania?

K: Czuję, że nie lubisz „ tych poważnych rozmów”…

R: Nie lubię. Przyznaję. Zwłaszcza o 2 w nocy

K: Powiedziałeś, że facet ucieka. To może Ty też uciekasz tylko nie fizycznie. Może do pracy albo w obśmiewanie, albo udajesz, że słuchasz dla świętego spokoju.

R: …albo coś robię i muszę przerwać.

K: Co w tym jest takiego? Co jest kluczem? Bo znowu jak nie rozmawiać, to co? Domyślać się? To już przerobiliśmy. To nie wychodzi.

R: …..

K: Może Babę do psychoterapeuty. Niech se pogada do woli i da Mi (facetowi) święty spokój?

R: Teraz ja wyczuwam sarkazm.

K: Bo już nie mam cierpliwości. CHYBA MUSIMY POWAŻNIE POROZMAWIAĆ.

R: To ja pójdę naprawić kran albo dach…A poważnie…

K: Ej to nie fair. Wiesz co? A może to nie o to gadanie chodzi.

R: A o co?

K: No nie wiem, może to kwestia relacji…

R: Hmmm…

K: Nie przerywaj, ok?

R: Nie lubię jak ktoś zabrania mi przerywać

K: Poprosiłam. Dziękuję.

R: No dobrze. Mów.

K: Więc może to jest tak, że są sobie Ona i On. I do pewnego momentu wszystko układa się fajnie. Ona zakochana, On zakochany na zabój albo i na dwa zaboje. Chcą być stale razem. Nie ma znaczenia czy gadają czy nie. Zwykle mnie gadają , więcej się kochają. Coś tam zjedzą i znowu się kochają więc raczej nie gadają. On myśli : Jak cudowny Ona ma głos. Ona myśli: Jaki cudowny facet, on mnie słucha, mogę gadać…

R: I…

K:Tyle tylko, że z różnych ważnych powodów, nie wpuszczają siebie dalej do swoich wzajemnych światów. Ukrywają się mimo wszystko przed sobą, bo…Tak się kochają, że boją się tego, że jak On zobaczy jaka Ona jest naprawdę to ją porzuci. Jak Ona zobaczy jaki On jest – odejdzie do innego.

I relacja utyka! Zamknięte drzwi! Więc być może te „poważne rozmowy”, które z takim politowaniem wytykasz, to kobieca, nieudolna próba pukania do tych zamkniętych drzwi świata mężczyzny?

R: Może…

K: Może dlatego On ucieka, bo boi się, że jak ją tam wpuści – to Ona coś podepcze, coś zobaczy, coś zniszczy…? Może On ucieka przed „Poważnymi rozmowami”, bo boi się ją tam wpuścić?

R: Albo w tym Jego świecie będzie chciała postawić kilka kwiatków i powiesić kilka obrazów, pomalować ściany, położyć jakiś dywanik i serwetki na stole?

K: Czy jesteśmy bliżej? Czy to nie to?

R: Nie myślałem w ten sposób. To może być duża część prawdy.

K: Czyli będzie chciała go zmienić. No tak. To poważny argument na ucieczkę. Mówię serio. Niestety kobiety, jak jest problem, często chcą by On się zmienił.

R: A teraz ode mnie…

K: I że być może kobiety kiedy tak dobijają się do drzwi mężczyzny, zapominają, że swoich nie otworzyły. Nie zaprosiły do siebie.

R: Ja dołożę jeszcze jedno…

K: Zwykle warto najpierw zaprosić do siebie, wtedy jest szansa na rewizytę. Tyle tylko, że czasami jednak nie ma propozycji rewizyty, i trzeba odejść sprzed zamkniętych drzwi i to jest baaaardzo trudne. To jest odrzucenie, a ponieważ odrzuca się śmieci, to ona upiera się, nie chce odejść. Bo nie chce się czuć jak śmieć, niepotrzebna rzecz. Nic nie warta. I tu pojawia się temat POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI.

R: Facet boi się, że jak wpuści kobietę do swojego świata to Ona zawładnie całą przestrzenią i nie zostawi nic dla niego.

K: A skąd takie założenie?

R: A powinno być tak, że kawałek zostaje dla niego. Nawet jeśli to miałoby być sklejanie samolotów, chodzenie na ryby czy mycie samochodu 6 razy w tygodniu.

K: To może wystarczy powiedzieć: „Kochanie, wejdź proszę, tylko ten kawałek jest mój i nie ma to związku z tym, że Cię kocham lub nie. To moja granica”.

R: Oczywiście, tylko Kochanie musi umieć to uszanować.

K: Ooo, to mężczyzna niech strzeże tych granic. Bo skąd ma Kochanie wiedzieć, że ma uszanować granice skoro On ich nie wyznacza? Jak pokaże gdzie granica i będzie jej strzegł (w końcu to mężczyzna jest żołnierzem) to ona nie włazi.

Grafika: Monika Smykowska – Golec

R: Yyy…

K: Może On jest zbyt uległy…? TAK!

R: Wyznacza, tylko nie potrafi ich utrzymać… bo „najeźdźca” próbuje sforsować bramę, a On ulega „dla świętego spokoju”.

K: A kobiety tego NIE ZNOSZĄ!!! NIE ZNOSZĄ ULEGŁEGO FACETA!

(Więc….?)

R: Czyli twardym trzeba być.

K: No stanowczym.

R: Wiem, ale przyznam z doświadczenia, że to czasami jest trudne.

K: Bo uległy facet nie daje kobiecie poczucia bezpieczeństwa. Skoro nie upilnował własnych granic, to jak ich obroni, kiedy pojawi się najeźdźca z zewnątrz?

R: No to Panowie pilnujcie swoich granic!

K: I nie mylcie ich z ZASIEKAMI.

R: Będziecie mieli swój kawałek przestrzeni dla siebie i szacunek drugiej strony.

K: Wiesz, żeby czegoś pilnować, trzeba najpierw wyznaczyć. A żeby wyznaczyć, trzeba czuć, wiedzieć gdzie są. Ja zauważyłam jedną niepokojącą rzecz.

R: Kończmy, please.

K: Jedną rzecz… No dobrze, nie powiem o niej teraz. Rozumiem, że masz swoje ważne sprawy.

R: Dawaj, najwyżej się spóźnię.

K: Nie. Innym razem. Leć na ten dach. Tylko przypomnij mi proszę ,że nie dokończyłam, bo to „ważna sprawa”.

R: OK

K: To paa.

R: Dziękuję za zrozumienie.

Dodatek:

K: To o czym miałam wtedy powiedzieć, to taka obserwacja. Akurat mężczyzny ale zapewne dotyczy obydwu płci. Ale pozostańmy w kontynuacji. A więc zobaczyłam to tak, że mężczyzna ulega tej kobiecie m.in. dla tak zwanego „świętego spokoju”, choć myślę, że z tysiąca innych powodów, nie będę wymieniała, no dobra wymienię, bo nie byłaby kobietą, gdybym tak szybko przeszła do sedna…

R: Nooo…

K: A więc wymieniam: Bo boi się ją stracić. Dobra, wystarczy wymieniania. 🙂 Wróćmy do „świętego spokoju”, bo ten argument pojawia się już po dłuższym czasie bycia razem.

K: Tak więc on jej ulega. Ona coraz bardziej atakuje, licząc na to, że on w końcu powie STOP, bo wtedy będzie czuła się bezpiecznie. Ale on NIE mówi STOP.

K: Nie mówi.

K: Nie mówi.

K: Cały czas pozwala, by deptała sobie w jego świecie. Ona depcze, bo szuka tych granic. On nie mówi STOP! Aż w końcu STAWIA ZASIEKI!!!! A TO JUŻ NIE SĄ GRANICE. I to jest niepokojące, smutne wręcz, bo obie strony chciały dobrze, a tak daleko zaszły, że On stawia zasieki jak przed wrogiem.

R: ….

K: I marne szanse wtedy na porozumienie, poznanie, zbliżenie, relację.

R: Nie dość, że piękna, to jeszcze mądra. To mi się trafiło.

K: A im dalej w las…im więcej za nami takich niszczących relacji, tym trudniej otworzyć się na drugą stronę.

 

Oryginał z: http://tebaby.pl/kobieta-przejsciach-mezczyzna-przeszloscia-szanowac-granice/