Nie obawiajcie się: to nie jest tekst tablojdowy żerujący na strachu czytelnika ani clikbajtowy mający skłonić go do kliknięcia w tytuł. Chcę jedynie podzielić się z Wami swoim doświadczeniem, które otworzyło mi na psychopatię oczy. Tym doświadczeniem jest lektura książki „Psychopaci są wśród nas” Roberta D. Hare, psychologa kryminalnego, o której kiedyś wspomniała mi Magda Komsta. Skończyłam czytać ją kilka dni temu i odczułam potrzebę opowiedzenia Wam o treści, jaką ze sobą niesie. Czyżbym chciała Was ostrzec?
Nie ukrywam, że książka namieszała mi w głowie i poruszyła mną, zwłaszcza, że zrozumiałam, że prawdopodobnie spotkałam na swojej życiowej drodze psychopatę. Gdy o tym myślę, przechodzą mnie ciarki.

Zresztą nietrudno o natknięcie się na psychopatę: według szacunków 2 osoby na 100 mają osobowość psychopatyczną. Ile osób studiuje u Ciebie na roku? Ile jest zatrudnionych w Twoim zakładzie pracy? Ile było na ostatniej konferencji lub weselu, w którym uczestniczyłeś?

Czy łatwo ich rozpoznać? Nie zachowują się jak „wariaci”, nie wymachują na lewo i prawo siekierą, wprost przeciwnie: zachowują spokój i budzą zaufanie. Siekiera lub inne narzędzie zbrodni to kolejny mit, wbrew powszechnemu mniemaniu, bardzo mały odsetek psychopatów to seryjni mordercy, gwałciciele czy kaci stosujący przemoc fizyczną. Większość to tzw. „psychopaci w garniturach” pracujący w bankach, polityce, mediach, szpitalnictwie, szkolnictwie, korporacjach, kościołach, słowem: jedni z nas. Ale jednocześnie zupełnie od nas inni i lepiej trzymać się od nich z daleka. Najpierw jednak trzeba nauczyć się ich rozpoznawać. Jak ostrzega Hary:

Psychopaci to społeczni drapieżcy, którzy oczarowują, manipulują i bezwzględnie torują sobie drogę przez życie, pozostawiając za sobą złamane serca, zdruzgotane nadzieje i puste portfele.

Oczywiście nie zachęcam do zabawy w samozwańczego psychiatrę lub psychologa, który pod wpływem książki lub tekstu na blogu Nishki zdiagnozuje komuś psychopatię, jednak warto mieć z tyłu głowy świadomość, że występowanie wszystkich (co ważne: wszystkich, a nie tylko niektórych) opisanych przez Hary’ego symptomów, może świadczyć o tym, że mamy do czynienia z psychopatą.

Nie wiem, jak Wy, ale ja jeszcze tydzień temu spytana o to, kim jest psychopata, wyobraziłabym sobie aspołecznego budzącego grozę typa wpadającego w dziki szał, pod wpływem którego jest zdolny do najgorszych brutalności.

Uroczy gawędziarz
Tymczasem jednym z nieodłącznych symptomów psychopatii jest urok osobisty. Psychopaci są czarujący i robią na otoczeniu bardzo dobre wrażenie, zwłaszcza na początku znajomości. Mają łatwość wysławiania się, omamiają erudycją, są dowcipni, inteligentni, pewni siebie, potrafią świetnie zaprezentować się i jawić jako osoby bardzo komunikatywne. To pozwala im zdobyć zaufanie.

Choć czasem intuicja podpowiada nam, że coś jest nie tak, w całym tym uroku i czarze jest coś niepokojącego, ich przeszywające spojrzenie, nietypowa gestykulacja, niektóre mechanicznie wygłaszane kwestie, to całokształt jest tak elektryzujący, że nieznana siła sprawia, że chce się być blisko nich.

Latem porwała mnie książka „Na wschód od Edenu” Steinbecka. Mimo, że ma ponad 800 stron, a ja trójkę dzieci, przeczytałam ją w tydzień, nie mogąc się od niej oderwać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jedna z postaci: Cathy nie była tylko wytworem wyśmienitej wyobraźni autora, ale też jego wiedzy psychologicznej: idealnie odzwierciedlała wszystkie cechy psychopatycznej osobowości.

Serce z kamienia
Gdyby ktoś miesiąc temu spytał mnie, jak u psychopatów ma się sprawa z emocjami, podejrzewałabym, że pewnie motają nimi silne emocje, których nie potrafią kontrolować. Kochają na zabój, nienawidzą na zabój itd. Myliłabym się. Bo psychopaci są bardzo ubodzy emocjonalnie, nie czują prawie nic. Nie są w stanie prawdziwie się zachwycić i dać się porwać sztuce, piosence, filmowi czy człowiekowi. Nie wpadają w szał miłości czy nienawiści. Owszem, mogą czuć silną złość, że coś nie poszło po ich myśli, ale to nie jest rozwścieczenie, amok, szał i furia, zalewające ich i doprowadzając na przykład do tzw. zbrodni w afekcie. Nie. Wszystko, co robią, robią z zimną krwią. Robią to, bo chcą zrealizować swój cel. Brak odczuwania uczuć pociąga również za sobą całkowity brak empatii, czyli zdolności współodczuwania stanów psychicznych innych osób. Jak pisze Hare:

Psychopaci postrzegają innych niemal jak przedmioty, którymi można posłużyć się dla własnej satysfakcji. (…) Jeśli podtrzymują więzi z małżonkami lub dziećmi, czynią tak dlatego, że traktują ich jako swoją własność.

Bez poczucia strachu
Psychopaci nie boją się. A szkoda. Bo człowiek został wyposażony w strach z określonego powodu. Strach reguluje nasze zachowania – nie robimy czegoś, bo boimy się, że przyniesie to określone konsekwencje i ten strach powstrzymuje nas przed podjęciem działania. Strach przed łamaniem zasad jest naszym wewnętrznym mechanizmami kontroli. Boimy się złamać prawo, bo pójdziemy do więzienia lub zapłacimy mandat. Boimy się zdradzić małżonka, przyjaciela, znajomego bo będzie to nie fair i może doprowadzić do końca związku lub znajomości. Boimy się oszukać mamę, bo kłamstwo wyjdzie na jaw i mama będzie zawiedziona albo da nam karę. Większość zasad: prawnych i obyczajowych istnieje po to by regulować nasze życie, chronić jednostki i wzmacniać tkankę społeczną

Psychopata nie ma najmniejszego problemu z tym, żeby zdradzić kumpla, sprzeniewierzyć rodzinny majątek, być szefem tyranem, czy rodzicem i małżonkiem z dnia na dzień bez słowa opuszczającym rodzinę lub oszustem doprowadzającym do finansowej ruiny. Psychopata jest skrajnym egocentrykiem i myśli wyłącznie o swoim dobru. Postrzega się jako istotę wyższą i lepszą od innych, która nie musi stosować się do żadnych reguł. Takie zasady jak dotrzymanie słowa czy wywiązanie się ze zobowiązań czy przyrzeczeń nic dla niego nie znaczą. Psychopata trzyma się wyłącznie swoich zasad.

Bez wyrzutów sumienia
Psychopata nie ma najmniejszych wyrzutów sumienia i to jest chyba najbardziej przerażającą cechą. Poczucie winy i wyrzut sumienia to dla psychopaty totalna abstrakcja. Gdy wpada w kłopoty, zawsze zrzuca winę na inne osoby i okoliczności. To powoduje niezwykłą zdolność do usprawiedliwienia każdego postępowania. Potrafi kłamać jak z nut nie czując przy tym absolutnie żadnego zakłopotania. Psychopata lubi opowiadać historie niezgodne z prawdą lub koloryzować swoje życie i fantazjować na temat swojego wykształcenia, zarobków, kontaktów, osiągnięć itd – i nie wykazuje najmniejszego zakłopotania, gdy oszustwo lub jakiś problemy zostanie ujawniony.

*

To nie wszystkie symptomy psychopatii, jeżeli temat Was zainteresował sięgnijcie po książkę. Co istotne, w tym zaburzeniu muszą występować wszystkie z nich (a nie tylko niektóre). Tak sobie jednak pomyślałam, że niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z psychopatą czy nie, niepokojący jest każdy wyżej wymieniony symptom (oprócz uroku osobistego, bo ten nie jest przecież niczym złym. 🙂 ) Jeżeli jednak ktoś bezczelnie kłamie, manipuluje, naciska, nigdy nie przyznaje się do winy, nie liczy się z uczuciami innych, jest egocentrykiem i stosuje wyłącznie do zasad przez siebie określonych, zapala mi się w głowie lampka awaryjna.

Dobrzy ludzie są wśród nas
Mimo, że książka „Psychopaci są wśród nas” była jak kubeł zimnej wody, dzięki któremu oprzytomniałam, nadal wierzę w ludzi i nie zapominam, że 98% nie ma osobowości psychopatycznej. 🙂 Chcę pozostać osobą ufną i zakładającą, że świat pełen jest ludzi dobrych, życzliwych, empatycznych, niechcących wyrządzić mi krzywdy. Jeżeli jednak w pewnym momencie wyczuję od kogoś fałsz lub złe intencje, otworzę szerzej oczy, by móc w porę wycofać się z toksycznej znajomości.