Kobiety siedzą równiutko na krzesełkach. Jak w szkole. Ubrane w mundurki. Każda szkoła ma swój dress code. Uroczo przechylają główki. Burdel-mama zaczepia przechodzących mężczyzn. O proszę… dwóch się zdecydowało, jeden z nich jest pijany.

Przyglądam się dziewczynie siedzącej w ostatnim rzędzie. Jest bardzo młodziutka, niewiele starsza od mojej córki, na chwilę nasze spojrzenia krzyżują się. A może mi się tylko tak wydaje?

(Tak, oczywiście po co szłam do tej dzielnicy? Z ciekawości? Żeby poczuć się lepszą? Obraz tych kobiet zostanie ze mną na długo).

Gloria Steinem, amerykańska feministka i dziennikarka na jakiś czas została króliczkiem Playboya. Swoje przeżycia opisała w artykułu pod tytułem „Byłam króliczkiem w klubie Playboya”.

Na początku Gloria otrzymuje dwa kostiumy, Biblię Króliczka, chusteczki do wypychania biustu oraz pompon służący za ogonek.

(Szczerze mówiąc idea paradowania z ogonkiem króliczka przyklejonym do mojej pupy wydaje mi się równie absurdalna jak brak praw obywatelskich, których mogłabym nie mieć gdybym urodziła się tylko ponad 100 lat temu).

W 1963 roku klub Hefnera to było miejsce w którym zwykły pan Smith sącząc Martini pomiędzy skąpa ubranymi kobietami (czasem chwytał je za królicze ogonki) mógł się poczuć wyjątkowo.

Gloria bardzo rzetelnie w swoim artykule opisała warunki pracy Króliczków. Kiedy artykuł został opublikowany zrobiło się duże zamieszanie wokół Glorii.

Spotkało ją też wtedy wiele szykan, nieprzyjemności i kilka procesów.

„Od dwudziestu lat dzwonią do mnie byłe i obecne Króliczki, opowiadając mi o warunkach pracy w klubie i o stawianych im żądaniach natury erotycznej. Przez pierwszych kilka lat moje rozmówczynie dziwiły się, że artykuł podpisałam prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Jedna powiedziała mi, że grożono jej polaniem twarzy kwasem, kiedy zaprotestowała przeciw takim żądaniom. Innej grożono tym samym za namawianie Króliczków do przystąpienia do związków zawodowych. Wszystkie były zaskoczone, że moje nazwisko figuruje w książce telefonicznej.”

Są tacy co powiedzą – toż to wybór tych dziewczyn jest, a może one tak lubią? – zarechocze pan z nad swojego piwa, a może są szczęśliwe ?

W Teorii King Konga Virginie Despentes opisuje swoje doświadczenia pracy w przemyśle porno. Virginie jest jedną z najważniejszych figur feminizmu francuskiego (bardzo ostra i bezkompromisowa dziewczyna).

W swojej książce pisze o warunkach, w jakich pracują aktorki porno, o skandalicznych umowach, które muszą podpisywać i o niemożności kontroli swojego wizerunku po opuszczeniu tego biznesu. I o tym, że w ten przemysł wchodzą młode dziewczynki dla których zwrot „długoterminowe konsekwencje” jest zupełnie abstrakcyjny (myślę o tej młodziutkiej dziewczynce siedzące w ostatnim rzędzie w burdelu na ulicy w Bangkoku).

Te dziewczyny wciąż tam siedzą. Zresztą nie tylko tam. Siedzą na całym świecie. Czy to w podziemiu czy na widoku – jakie to ma znaczenie?

Gloria Steinem na końcu swojego artykułu pisze:

„Odkąd stałam się feministką, przestałam żałować, że napisałam ten artykuł.”

Zamiast się oburzać polecam do przeczytania – Byłam Króliczkiem w Klubie Playboya Glorii Steinem oraz Teorię King Konga, Virginie Despentes

PS: Nie wszystkie impresje z podróży są beztroskie i radosne.

Autor: Katarzyna Szota-Eksner, ohme.pl