Zauważamy, że zachodzą zamiany na świecie. Nie chodzi tylko o zagrożenie wybuchem III wojny światowej, czy o konflikty zbrojne między poszczególnymi państwami. Bardzo energicznie zmienia się również pojmowanie otaczającego nas świata. Dotychczasowe systemy, schematy, uderzają o glebę z impetem. Takie zmiany mogą prowadzić do różnych skutków. Na przykład na skalę apokalipsy.

W dzisiejszym świecie ludzie bardzo rzadko są skłonni wierzyć w ideologiczne lub religijne podstawy zjawisk życiowych. Pod wieloma kątami. Weźmy na przykład Polskę: przestajemy na przykład wierzyć w to, że zarabiamy naprawdę niewiele, bo przecież znowu jest jakiś kryzys, czy to problemy związane z jakąś tam transformacją… Bo na tym polega wolny rynek. Śmiejąc się w twarz autorom właśnie wymienionych teorii, bronimy niskie pensje, wyzysk i zwyczajną biedę.

Coraz więcej mówi się w mediach o tak zwanych „Symetrystach„. Kim więc są owi legendarni Symetryści? Symetryści to osoby zauważające wady i PO (złodziejstwo, uległość wobec UE i korporacji) i PiS (Smoleńsk, kościół i inne wariactwa). Uważają, że PO nie tylko nie wprowadzało reform, ale rozkradało nasz kraj i hamowało jego rozwój. A ktoś rządzić musi. Więc miliony młodych i często kumatych ludzi z dużym obrzydzeniem zagłosowało na PiS.

Symetryści nie chcą myśleć jak im się każe

Symetryści myślą samodzielnie. Analizują sytuację gospodarczą kraju. Są zaznajomieni z różnymi ideologiami, doktrynami, filozofiami. Wiedzą, że świat jest teraz wielkim supermarketem doktryn i idei, z których można wybrać to, na co mają ochotę. Przecież jak wchodzisz do prawdziwego sklepu, to nie kupujesz produktów wyłącznie jednej firmy, prawda? Więc dlaczego by tak nie robić z ideologiami? Symetryści czytają dużo artykułów w internecie.

W jednej chwili mogą czytać artykuł z Gazety Polskiej i wkurzać się na skalę złodziejstwa rządu PO-PSL. 20 minut później jakiś znajomy może im podesłać artykuł z Gazety Wyborczej o Komisji Majątkowej i grubych milionach dla Rydzyka. Albo o tym, że rząd ograniczył dostępność pigułki „dzień po”. I też będą tym bardzo zniesmaczeni.

Obecnie scena polityczna w Polsce ulega niewidocznej jeszcze implozji. Tego póki co nie widać, a zjawisko symetryzmu wycisza się, tłumacząc, że po prostu rośnie poparcie PiSowi. Obecnie „otwiera się rynek” ale rynek ideologiczny i partyjny. Ze swoich źródeł i źródełek (If You know what I mean 😉 ) wiem, że różne mniej lub bardziej ukryte organizacje spotykają się w swoim gronie i gorączkowo rozmyślają o tym, co tu robić.

Symetryści nie chcą głosować na skompromitowane partie

Bo nikt już nie chce głosować na Razem, bo dla ludzi to cyrk, to te przysłowiowe „baby z brodami”, to islamiści których Zandberg chce tu sprowadzić itp. A większość społeczeństwa jednak nie ma syndromu sztokholmskiego (sic!) i woli się czuć na ulicy w miarę bezpiecznie. Na Petru który chce ograniczać zasiłki i usprawiedliwia niskie pensje, też coraz mniej ludzi chce głosować. PO? Całkowicie skompromitowana, ma elektorat głównie wśród starszego „pokolenia telewizji”.

Na świecie mamy wygięcie „wahadła dziejów” w prawą, konserwatywną stronę. W polityce widać to jako triumf ludzi takich jak Kaczyński, Orban, Trump. Można dyskutować, czy rzeczywiście jakiś potężny, dziejowy proces „wahadła dziejów” rzeczywiście ma miejsce. Ale fakty są takie, że co kilka dekad ma miejsce zmiana. Raz liberalizm, raz konserwatyzm, a celem jest ciągła ewolucja i udoskonalanie naszego systemu wartości.

Więc pokolenie rewolucji ’68 które póki co rządzi (Unia Europejska, lewactwo, Clinton-Obama) powoli będzie odsuwane od władzy. Nie tylko od polityki, ale także od innych swoich bastionów, w których są obecnie bardzo silnie okopani. Te inne bastiony to: sądy, trybunały konstytucyjne, system prawny, media, nauka, medycyna, nauki społeczne (psychologia, socjologia). Jest to gigantycznych rozmiarów liberalny think-tank, to globalny „rząd cieni”. Wejdź na jakikolwiek rzekomo „obiektywny” portal zajmujący się mainstremową nauka i medycyną. Tam też czasami zauważysz liberalną propagandę, np zmanipulowane przez liberałów badania naukowe.

Symetryści nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!

Paradoksalnie dużo zależy od tego, co zrobi odchodząca w cień lewica. Co zrobią elity UE i ich korporacje, banki. Bo romans lewicowych liberałów z bankami i korporacjami trwa od wielu dekad. Jeśli sytuacja gospodarcza krajów będzie się pogarszać, jeśli biednienie społeczeństw nadal będzie postępować.. To mogą powstać partie i organizacje, które z przeciwnikami będą rozmawiać tylko za pomocą jednego argumentu – karabinu maszynowego.

Ludzkość od kilku setek lat powtarza lekcję: „Nie mają chleba? to niech jedzą ciastka!” a następnie rewolucję po takich słowach. Ludzkość budzi się z poziomu ofiary. Patrzymy w swoje portfele, i widzimy też, na co stać tych bogatszych. I zaczynamy się coraz bardziej buntować. Słowa o tym, że musimy zarabiać mało, bo taki jest wolny rynek, bo to problemy transformacji gospodarczej, bardzo przypominają słowa francuskiej hrabiny o ciastkach. I mogą się skończyć podobną hekatombą.

Frustracji i buntu póki co aż tak nie widać. Ludzie chodzą do pracy, spłacają swoje kredyty. Nikt nie protestuje pod hasłem: „stop niskim pensjom i biedzie”. Jeśli ktokolwiek protestuje, to robią to oszołomy (marsze KOD lub miesięcznice smoleńskie). PiSowi rośnie, choć jest to poparcie „wkurwionych Symetrystów„. Około 50% społeczeństwa nie bierze udziału w wyborach. A oni, wraz z Symetrystami, tworzą stale powiększającą się „strefę politycznego cienia”.

Jak to wszystko się skończy? Oby ta zmiana systemów odbyła się pokojowo.

Symetria, czyli dlaczego nie popieramy do końca nikogo (oprócz samych siebie)

Cytat: „Od jakiegoś czasu robi w sieci (i nie tylko w niej) karierę słowo symetria. Nie wiąże się ono z filmem o tym samym tytule, ale z nowym, a właściwie starym podejściem części społeczeństwa do polityki. Starym dlatego, że istniało ono zawsze, a nowym, bo zatacza ono coraz szersze kręgi a jego przedstawiciele zaczynają się uaktywniać. Zjawisko to dotyczy części społeczeństwa, która jest młoda i do zdobywania informacji o świecie wykorzystuje internet i media społecznościowe, ignorując główny nurt. Przynajmniej na początku, bo potem, nauczona pewnego luzu w podejściu do rzeczywistości potrafi kupić w kiosku „Politykę” i „Uważam Rze” i bez żadnych sympatii i antypatii zapoznać się z tezami głoszonymi w obu magazynach i powiedzieć sobie w myślach „w tym mają rację w Uważam Rze, a tu Polityka trafiła w punkt”.

Tak jak nie mają oni (nie mamy, bo piszę i o sobie) emocjonalnego podejścia do tez medialnych i mogą przyswajać wszystko i wybierać to co ich interesuje, tak nie stają po żadnej ze stron konfliktu politycznego w Polsce.

Powód jest prozaiczny. Z racji tego, że mamy w nosie przekaz głównego nurtu, nie podnieca nas ten cały medialny przekaz dnia serwowany przez telewizje („pięć minut nienawiści” nas nie obowiązuje) , a że nie ekscytujemy się pierdołami, to oceniamy rzeczywistość pod kątem tego, co się zmienia realnie w naszym życiu. A że zmienia się niewiele, to się nie podniecamy. I raczej nie będziemy się ekscytować, póki jakiś obóz nie wykoncypuje naprawdę doskonałych pomysłów na prawdziwą reformę RP i tych pomysłów – tu słowo klucz – nie zrealizuje. Bo jak nie zrealizuje, to będą jaja, tak to ujmę 😉 Dlaczego żądamy pomysłów i ich realizacji? Bo minęło prawie 30 lat III RP, a my nadal musimy w tym grajdołku tematów zastępczych się babrać. Tu aborcja, tam Rydzyk, gdzieś w tle mniejszości seksualne (świetnie walczycie o te prawa. Walczycie tak, aby nic nie wywalczyć i ciągle grzać tym sporem, gdy będzie to wygodne) oraz inne pierdoły. Sprawy zasadniczo trzeciorzędne. A my ciągle jeździmy za pracą za granicę, musimy brać wysoko oprocentowane pożyczki w bankach i zarabiamy jakieś drobne.

Znudziło nas to, bo własnym kiepskim poziomem życia płacimy za niekompetencję „reformatorów” na górze.

Idziemy dalej. Kiedy symetryści pierwszy raz zadecydowali o zmianach na polskiej scenie politycznej? Chyba za wyborów ostatnich. Ktoś tam usłyszał redaktora Michnika mówiącego o pijanej zakonnicy na pasach i się zbiesił („tacyście pewni? To zobaczymy”). Takich zbieszonych było na tyle dużo, że przeważyli szalę na korzyść PIS i Kukiza. Oczywiście 500+ też pomogło, ale sądzę, że opozycja przecenia ten czynnik. Zresztą o 500+ to naprawdę długa rozmowa, nie na ten felieton. Kolejna sprawa, z jaką owe nowe pokolenie wyborców się zderzyło i wyraziło swoje zdanie, był temat „puczu” między rokiem 2016 a 2017, gdzie opozycja próbowała zablokować rząd, wzorując się chyba na niegdysiejszej Samoobronie z małą domieszką Idola (pozdrawiamy minister Muchę). Sprawa została obśmiana przez internety, a sami puczyści weszli do annałów historii od rozdziału „samozaoranie level hard” oraz „jak nie robić zamachu stanu”. Dalej poszedł temat sądów i słynnego TK. Symetryści trzeźwo zauważyli, że większość obrońców konstytucji wiedzę na jej temat czerpie chyba z TVN, bo na 100% jej nie czytali. Zauważyli też, że reforma PIS ma przybliżyć Polski Wymiar Sprawiedliwości do wzoru niemieckiego. A że jak w Niemczech działa, to w RP ma nie działać? Ano nie ma, tako rzecze opozycja. A czemu nie ma działać? A kogo to obchodzi? Nie ma i już.

I obecnie, chyba tak z przekory, symetyści bardziej przechylają się na stronę PIS, niźli liberałów. Bo partia rządząca jest, jaka jest, ale przynajmniej ma jakąś wizję i widać w niej pewien idealizm. A poprzednikach było widać tylko biznes i konta na Kajmanach 😉 Oczywiście może obecni sceptycy poprą panów Petru i Schetynę (PO-PiS zastąpiony NOW-PO), jak Ci spłodzą jakieś plany reform z prawdziwego zdarzenia. Ale sądzę, że nie spłodzą. Nie, żeby nie mogli, ale obydwoje nie są niezależnymi politykami i ekipy, które za nimi stoją im na to nie pozwolą, choćby i mięli oni na to chęć. Choć sądzę, że jej nie mają.

I podsumowanie. Co się stanie z ruchem symetrystów? Widzę tu dwie opcje. Ci mniej energiczni będą sobie kontestować politykę przy wyborach i w sieci, a Ci bardziej rzutcy wejdą w nią na poważnie, albo zakładając własne organizacje, albo wchodząc do już istniejących. Dobra to zmiana ? Oczywiście. Przez 28 lat większość społeczeństwa to byli kibice mieczu między partiami. Aż tu nagle pojawia się, ni z gruszki ni z pietruszki, grupa ludzi, która nie dość, że nie kibicuje, to jeszcze stwierdza, że sama chce grać.

Dla mnie to triumf społeczeństwa obywatelskiego. I to tyle na dziś, do napisania za czas jakiś.”

Autor: Sławomir Mejziński, APolitycznie