Jeszcze trzy lata temu myślałam, że jestem najbardziej pesymistyczną, leniwą i nerwową osobą pod słońcem. Chyba mogłabym wtedy na palcach ręki policzyć dni w których czułam radość. Każda drobnostka urastała do rozmiarów wielkiego problemu. Często miałam sytuacje, że coś mi nie wyszło, a ja myślałam, że to już koniec świata.

>>>Ekskluzywna drogeria internetowa posiadająca w swojej ofercie szeroką gamę prestiżowych produktów>>>

Ponad to przez większość roku non stop było mi zimno, dopiero latem przy temperaturze około 25C lub wyższej (czyli w niewielką ilość dni) zaczynało mi być względnie ciepło. Głównie marzły mi stopy i dłonie. Włosy wypadały z głowy garściami, a skóra oraz śluzówki wysychały na wiórek. Każda bardziej nerwowa sytuacja w pracy, czy w domu doprowadzała mnie do wybuchów gniewu, który był nieproporcjonalnie wielki do danej sytuacji.

>>>Odbierz darmowe opakowanie Slimmer Time tutaj>>>

Najgorsze jednak było to poczucie beznadziejności i że cały świat jest przeciwko mnie. Ulubioną formą spędzania weekendów było leżenie pod kocykiem z książką i odcinanie się od reszty świata żeby wreszcie wypocząć i z nikim nie rozmawiać (zbyt męczące). Jednak mogłabym spać 3 dni pod rząd, a wciąż bym się czuła zmęczona, wręcz wyczerpana. Czasem rano otwierałam oczy i nie miałam siły wstać do pracy, a kiedy myślałam o zadaniach, które muszę zrealizować w danym dniu, po prostu wiedziałam, że nie dam rady ich wykonać, że to za dużo jak dla mnie.

Wreszcie pewnego pięknego (z perspektywy czasu widzę, że przełomowego) dnia, po długim okresie męczenia się z samą sobą, moja kuzynka powiedziała mi, że była na badaniach u lekarza endokrynologa i wyryto u niej jakąś chorobę tarczycy. Zaczęła opowiadać o jej symptomach i stwierdziłam ze zdziwieniem, że większość z nich ja też mam. Chociaż tak szczerze mówiąc pewnie bym tę informację zignorowała gdyby nie to, że na koniec dodała, że to schorzenie może mieć też podłoże genetyczne. Coś wtedy mi podpowiedziało, że muszę iść zrobić te same badania co ona.

Poszłam, zrobiłam i wyszło: Hashimoto. Pierwsze co sobie pomyślałam, że to świetna nazwa dla jakiegoś zestawu sushi:). Nie chcę wchodzić w nudne szczegóły, ale generalnie jest to choroba immunologiczna, w której organizm zwalcza swoją własną tarczycę. Organ na skutek tego zaczyna zanikać, produkuje coraz mniej hormonu i w związku z tym występują stany depresyjne, ospałość itd.

Oczywiście poszłam do lekarza, otrzymałam lekarstwa i poczułam się jakby nowe życie we mnie wstąpiło. Na początku kiedy organizm dostanie swoją dawkę hormonu to jest uczucie takiej radości jakby się zaraz miało latać, potem wszystko się uspokaja i stabilizuje. Proces leczenie nie jest łatwy. W zasadzie choroba ma charakter przewlekły i jest nieuleczalna zatem trzeba przyjmować hormon do końca życia. Znalezienie odpowiedniej dawki dla siebie też nie jest łatwe.

>>>Ekskluzywna drogeria internetowa posiadająca w swojej ofercie szeroką gamę prestiżowych produktów>>>

W sumie od trzech lat mam raz lepsze raz gorsze okresy, jestem pod stałą kontrolą lekarza, ale w razie niepowodzeń nie wchodzę już pod koc i nie płaczę przez cały dzień tylko pruję dalej do przodu chociażby nie wiem co:). Mam więcej energii (dlatego jestem z siebie taka dumna, że chodzę na aerobik), optymizmu i wiary w to, że cokolwiek zrobię, to mi się na pewno uda. A jak czasami mam zły humor, jestem niemiła albo nie chce mi się czegoś robić, to mam teraz świetną wymówkę: To nie ja tylko moje Hashimoto ;).

Po co Wam o tym wszystkim piszę?

Na pewno nie po to, żeby się wyżalić i wypłakać w rękaw:). Jeśli po przeczytaniu tego tekstu chociaż jedna osoba zrobi sobie odpowiednie badania i dowie się, że  wcale nie ma wrednego charakteru tylko po prostu jej tarczyca zastrajkowała, to bardzo się będę cieszyła, że naprowadziłam kogoś na właściwy trop i może życie tej osoby też zmieni się na lepsze tak jak moje.

Nie macie pojęcia ile przez te trzy lata spotkałam osób, które maja kłopoty z tarczycą. Można by pomyśleć, że ostatnimi czasy wręcz zapanowała moda na Hashimoto i jak go się teraz nie ma to nie jest się trendy;). Dlatego jeśli macie którykolwiek z tych objawów, to z całego serca Was zachęcam idźcie zróbcie sobie dla świętego spokoju te badania.

>>>Ekskluzywna drogeria internetowa posiadająca w swojej ofercie szeroką gamę prestiżowych produktów>>>

Czasem można mieć tylko kilka z objawów. Ja na przykład nie mam problemów z tyciem (co jest rzadkością), ale 90% chorych osób walczy z tym problemem. Niektóre kobiety nie mogą zajść w ciążę z powodu Hashimoto, a niektórym udaje się i choroba uaktywnia się dopiero ze wzmożoną siła po pierwszej ciąży. Zatem róbcie badania, ponieważ może się okazać, że nie jesteście leniwymi zdołowanymi furiatkami tylko po prostu macie Hashimoto:)

PODSTAWOWE BADANIA:

  • Stężenie TSH w surowicy (o niedoczynności świadczą podwyższone wartości)
  • Stężenie hormonów tarczycy fT3 i fT4 (obniżone świadczy o niedoczynności gruczołu)
  • Badanie przeciwciał anty – TPO
  • USG gruczołu tarczycowego

Autor artykułu: Anna Stankiewicz | Nauczycielka języka angielskiego oraz tłumaczka, a przede wszystkim kreatorka bloga Lifestylerka   na którym pisze o wszystkim co ją fascynuje i porusza.

Wejdz tutaj na blog Anny