Okazuje się, że wiele z tego, co jest prawdą w stosunku do dorosłych dzieci alkoholików (DDA), jest prawdziwe również w odniesieniu do innych i że zrozumienie tego faktu może pomóc zmniejszyć poczucie izolacji u niezliczonych osób, które także uważały się za „inne” z powodu swego życiowego doświadczenia.
Uzależnieni, sami będąc ofiarami, wywierają niekorzystny wpływ na tych, z którymi są związani. Skutki alkoholizmu dotykają pracodawców, krewnych, przyjaciół i rodziny alko¬holików. Krewni i przyjaciele są wmanipulowani w usprawiedliwianie oraz krycie alkoholika. Wierzą w obietnice poprawy, choćby krótkotrwałej, ponieważ ci, którym zależy na alkoholiku, chcą w nie wierzyć, i tak bezwiednie stają się częścią chorego systemu.
Najbardziej cierpią najbliżsi. Odbija się to na rodzinie, kiedy pracodawca musi wypowie-dzieć alkoholikowi pracę. Odbija się to na rodzinie, kiedy krewni i przyjaciele, nie mogąc dłużej to-lerować konsekwencji alkoholizmu, unikają alkoholika i jego bliskich. Rodzina jest również bez-pośrednio narażona na zachowania alkoholika. Niezdolni bez pomocy przeciwstawić się temu, członkowie rodziny wi¬kłają się w konsekwencje choroby i sami stają się emo¬cjonalnie chorzy.
Bez wątpienia wielka jest liczba dzieci cierpiących z powodu życia w rodzinie alkoholika. Wyodrębnienie tych dzieci jest trudne z wielu powodów, m.in. wstydu, niewiedzy, że alkoholizm jest chorobą, zaprzeczania oraz ochraniania dzieci przed nieprzyjemną rzeczywistością.
Mimo że cierpienie przejawia się w zachowaniu na różne sposoby, wspólne wszystkim dzie-ciom alkoholików wydaje się niskie poczucie własnej wartości. Nic w tym dziwnego, skoro w literaturze określa się, że warunki, które sprawiają, iż jednostka ceni siebie i uznaje za osobę wartościową, można streścić w kategoriach „ciepła rodzicielskiego”, „jasno określonych granic” i ”traktowania z szacunkiem”[1].
Istnieje spora literatura, która dowodzi, że w domu alkoholika te warunki pozostały nie spełnione, bądź były spełniane niekonsekwentnie [2].
Na zachowanie rodzica pijącego mają wpływ związki chemiczne wewnątrz organizmu, a na zachowanie rodzica niepijącego wpływają jego reakcje na alkoholika. Niewiele psychicznej energii pozostaje, ażeby konsekwentnie zaspo¬kajać wielorakie potrzeby dzieci, które stają się ofiarami ro-dzinnej choroby.
Rodzice stanowią dla dzieci model czy tego chcą, czy nie. Według tego co pisze Margaret Cork, to właśnie w wymianie dawania–i–brania, w związkach z rodzicami i innymi osobami dziecko znajduje poczucie bezpieczeń¬stwa, poczucie własnej wartości i zdolność radzenia sobie ze złożonymi problemami wewnętrznymi, które napoty¬ka [3],
Badania Coopersmitha nad dorastającymi chłopcami wykazały, że u dzieci pewność siebie, przedsiębiorczość i zdolność radzenia sobie z przeciwnościami kształtuje się wtedy, kiedy są trak-towane z szacunkiem i wyposażone w dobrze określoną hierarchię wartości, kiedy wymaga się od nich zaradności oraz prowadzi w kierunku rozwiązywania problemów. Jednostka uczy się polegać na sobie raczej w dobrze zorganizowanym, wymagającym środowisku, niż gdy pozwala się jej na wszystko praktycznie bez ograniczeń i daje swobodę poszukiwań nie określając ich kierunku.
Badania zarówno Stanleya Coopersmitha, jak i Morrisa Rosenberga doprowadziły ich do przekonania, że uczniowie o wysokiej samoocenie postrzegają siebie jako odnoszących sukcesy. Są oni względnie wolni od lęków i objawów psychosomatycznych oraz potrafią realistycznie ocenić swoje możliwości. Są przeświadczeni, że ich wysiłki doprowadzą do sukcesu, a jednocześnie w pełni świadomi swoich ograniczeń. Osoby o wysokiej samoocenie są śmiałe, towarzyskie i spodziewają się, że zostaną dobrze przyjęte. Akceptują innych i inni mają tendencje akceptowania ich.
Z drugiej strony, według Coopersmitha i Rosenberga uczniowie o niskiej samoocenie łatwo się zniechęcają i czasami popadają w depresję. Czują się wyizolowani, niekochani i niegodni miło-ści. Wydaje się, że nie są zdolni wyrażać siebie ani bronić własnych niedostatków. Tak bardzo są zaabsorbowani swoją nieśmiałością i lękiem, że ich zdolność do zaspokajania własnych potrzeb może łatwo ulec zniszczeniu [4].
Dzieci, których rodzice są alkoholikami, mają niższą samoocenę niż te, które nie pochodzą z domów, gdzie nadużywano alkoholu. Można się było tego spodziewać. Skoro samoocena bazuje przede wszystkim na bogatym doświadczeniu bycia traktowanym przez znaczące osoby z szacunkiem, akceptacją i troską, to logiczne jest przypuszczenie, że niekonsekwentne spełnianie tych warunków w domu alkoholika wpłynie negatywnie na możliwość pozytywnego przeżywania samego siebie.
Co ciekawe, zmienna taka jak wiek osoby badanej okazała się nieznacząca jako czynnik de-terminujący samoocenę. Osiemnastolatki i dwunastolatki widziały siebie zasadniczo w taki sam sposób. Mogły się różnie zachowywać, ale nie miały innych uczuć wobec siebie samych. Wskazuje to na fakt, że postrzeganie siebie nie zmienia się wraz z upływem czasu bez jakiejś formy inter-wencji. Będzie się zmieniał sposób, w jaki przejawia się nastawienie do siebie samego, ale nie spo-sób spostrzegania siebie. Jeżeli wszystko to jest prawdą, a badania zdają się to potwierdzać, to ważną grupą społeczną, na którą należy zwrócić uwagę, są DOROSŁE DZIECI ALKOHOLIKÓW.
Nie ignorowaliśmy tej populacji. Po prostu nie identyfikowaliśmy jej w pełni. Nazywaliśmy tych ludzi alkoholikami. Nazywaliśmy ich małżonkami alkoholików. Nie rozpoznaliśmy w pełnym wymiarze ryzyka, na jakie byli narażeni. Czas, żeby określić ich dokładniej. Czas nazwać ich DDA (Dorosłymi Dziećmi Alkoholików). Jest ważne, żeby rozpoznać ten czynnik, ponieważ oznacza to da-leko idące konsekwencje dla ich leczenia. Dorosłe dzieci alkoholików zostały dotknięte i zareagowały zapewne inaczej niż ci, którzy nimi nie są. Pracuję z grupami dorosłych dzieci alko-holików. W pogłębiony sposób przyglądamy się ich myślom, nastawieniom, reakcjom i uczuciom oraz przemożnemu wpływowi alkoholu na ich życie.