Wyniki dwóch badań (z udziałem myszy) opublikowane w „Cell Host & Microbe” rzucają nowe światło na to, jak i dlaczego błonnik wywiera tak istotny wpływ na nasz organizm.

Obydwa eksperymenty zaczęły się od karmienia grupy myszy dietą wyjątkowo ubogą w błonnik. W obu przypadkach gryzonie szybko przybrały na wadze. Zwiększył się u nich także poziom cukru i oporność na insulinę.

Szwedzki zespół zauważył, że już po zaledwie 3-7 dniach takiego odżywiania stan śluzówki mysich jelit zaczął się pogarszać i stała się ona o wiele łatwiej penetrowana przez bakterie.

Amerykanie również zauważyli niepokojące oznaki – u ich myszy ściana śluzówki jelitowej zaczęła się kurczyć i cienieć. Dodatkowo zespół Gewirtza zauważył, że dużemu zaburzeniu uległy proporcje różnych szczepów bakteryjnych zamieszkujących jelita. Niestety, na niekorzyść – w wyniku diety niskobłonnikowej wyginęło najwięcej bakterii korzystnych dla zdrowia.

Jak przypomina Andrew Gewirtz z Uniwersytetu Stanowego Georgii, błonnik stanowi istotny składnik wielu owoców, warzyw czy produktów zbożowych (oczywiście tych z pełnego przemiału). Zachodnia, wysoko przetworzona dieta charakteryzuje się jednak stosunkowo małymi ilościami błonnika, co przekłada się na wzrastający odsetek osób mających problemy z otyłością, ale i cukrzycą oraz z chorobami zapalnymi jelit – pisze Gazeta Wyborcza.

Przypomnijmy: źródłem błonnika pokarmowego są m.in. warzywa, owoce, produkty zbożowe (otręby zbożowe, kasze, naturalne płatki zbożowe, musli, niełuskany ryż, pieczywo razowe i żytnie) i nasiona roślin strączkowych. Błonnika nie zawierają m.in. mięso, mleko, jaja, alkohole, masło, oleje i inne produkty tłuszczowe. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dzienne spożycie błonnika u osób dorosłych powinno wynosić 20–40 g. Ale uwaga: zbyt duże spożycie błonnika pokarmowego powoduje dolegliwości brzuszne takie jak wzdęcia, bóle brzucha (dotyczy to głównie roślin strączkowych) czy biegunki (w skrajnych przypadkach może dojść do podrażnienia jelit, a nawet ich skrętu) oraz prowadzi do niedożywienia i niedoboru wapnia, żelaza i cynku.

Więcej na wyborcza.pl