„Gdzie Ci mężczyzni, prawdziwi tacy”, śpiewała Danuta Rinn. A ja sie pytam, gdzie te kobiety pewne swojej kobiecości i szanujące swoje ciała?
Pełno tu wokół kobiet kochających za bardzo, które same na siebie kręcą bata, robią krzywde swojej psychice i swoim ciałom, poprzez uzywanie ich w niewłaściwy sposób i dzielenie ich z niewłaściwymi mężczyznami. Będę wulgarna, kobieto! Twoje ciało to nie tylko dziuwry, które dostarczają mężczyznie satysfakcji, Twoje ciało to nie dwie cytryny do wyciskania, ani nie włosy do szarpania czy usta do kneblowania. Opanujcie się!
Czym jest SZACUNEK?
„Szacunek, to uznanie godności osoby ludzkiej – kogoś drugiego i swojej własnej. Zasadą jest tu wzajemność, gdyż każda osoba ma prawo do uszanowania (…) Aby szanować innych, trzeba jednak najpierw nauczyć się szanować siebie samego”, Brigitte Beil.
W jaki spoób chcecie sprawić, by Was szanowano, skoro same siebie nie szanujecie?!?
Kochanie za bardzo to choroba, UZALEŻNIENIE podobne do uzależnienia od opiatów. Kochać za bardzo znaczy zatracić się, jest to niczym innym jak uzależnieniem się od drugiej osoby. Bardzo często dochodzi do zatracenia się w bliskości z partnerem, gdy wychodzimy z dysfunkcyjnych rodzin, gdzie były deficyty w miłości. Gdzie nie mówiło się o uczuciach, gdzie rodzice ich nie okazywali, nie całowali, nie przytulali, gdzie był chłód emocjonalny. Wchodząc w dorosłe życie z pewnego rodzaju „głodem emocjonalnym” chcemy go szybko zaspokoić w postaci za bliskiej więzi. Ona pozornie ma dać poczucie bezpieczeństwa takiej osobie. Ale to tylko pozory. Miłość, w której się zatracamy, często podszyta jest lękiem i jest niedojrzała. Kochać za bardzo to żyć „głodną miłością”. Kochać, aby ktoś wreszcie mnie pokochał. To oddanie się całkowite drugiej osobie, poświęcenie, cierpienie, godzenie się na wiele; czasem na zbyt wiele po to tylko, aby nie być samą. Bo samotność dla kobiet z syndromem kochania za bardzo jest przerażająca. W konsekwencji taka miłość doprowadza do uzależnienia od drugiej osoby. Zarówno uzależnienie od substancji, jak i innych osób, w konsekwencji prowadzi do destrukcji. Niszczymy siebie, swoje JA, poczucie wartości, nie mamy żadnych granic, przekraczamy granice innych, potrzebujemy coraz bardziej „haju emocjonalnego”. Zaczynamy żyć życiem i problemami drugiej osoby, zapominając o sobie i o swoich potrzebach. Żyjemy w coraz większym lęku i osamotnieniu. Słabniemy. W pewnym momencie, po mimo licznych krzywd ze strony partnera, nie potrafimy już odejść.
„Zostać sama ze sobą to straszne! To dużo gorzej niż znosić od kogoś (…) upokorzenia! bo zostać ze sobą to wydać się na pastwę jątrzącego bólu, na który składa się nie tylko przeszłość, ale i aktualny stan rzeczy”, Robin Norwood. Ksiązka Robin o tytule „Kobiety, które kochają za bardzo’’ jest lekarstwem dla wszytskich kobiet, które pokochały drugą osobę bardziej od samej siebie. Nie tylko warto przeczytać, co NALEŻY przeczytać, by zacząć leczyć swoją chorobę, by wyjśc z tego uzależnienia, które działa destrukcyjnie i niszcząco.
Kobiety kochające za bardzo (kochające ofiarną miłością, pełną poświęcenia) dobierają partnerów narcystycznych lub „Piotrusiów panów”. Kobiety kochające za bardzo, z mojego doświadczenia i obserwacji, najczęściej dobierają sobie panów, którzy mają „problem” (finansowy, uzależnienie, w relacjach rodzinnych, np. z matką), są zdystansowani itp. Ich celem jest zmienić partnera, spowodować, by ją pokochał. Uzależnić go w pewnym sensie od siebie. Chcą też czuć się potrzebne, zasłużyć na to uczucie. Na początku kobiety idealizują partnera. Tak jest im łatwiej. Żyją też w przekonaniu, że są w stanie zmienić partnera. Bardzo dużo czasu i energii tracą na wymyślanie różnych działań, aby on się zmienił. A prawda jest taka, że jak taki partner zechce się zmienić to się zmieni, a jak nie, to wszystkie jej działania są daremne. Nawet jak już sobie uświadomią, że tkwienie w takim związku je krzywdzi często nie odchodzą z lęku przed samot- nością, z poczucia, że już tak dużo włożyły w ten związek, że nie mają siły ani ochoty odchodzić, nie wierzą, że coś na lepsze może się zmienić w ich życiu.
Miłość jest sensem życia, ale tylko wtedy kiedy jest zdrowa.
Każdy potrzebuje miłości, po to, aby żyć. Dzięki miłości ufamy sobie i światu, mamy poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, możemy się rozwijać, wierzymy w siebie, jesteśmy bardziej otwarci na świat i ludzi. Jednocześnie zdolność do miłości jest wyrazem umiejętności dawania, rozumienia innych ludzi, ich potrzeb i uczuć.
Zacznijcie kochać siebie.
www.PsychoKompot.pl
E: pomoc@psychokompot.pl